Reklama [góra]


IV-tura zawody spinningowe PZW Rurzyca


Pewnie każdemu, kto jest rolnikiem lub w jakikolwiek inny sposób zetknął się z rolnictwem, orka kojarzy się z uprawą ziemi. Jest też synonimem ciężkiej pracy, niewspółmiernej do wysiłku, czasem nawet bez natychmiastowych efektów. 

Ale dziś nie o rolnictwie, dzisiaj chciałbym opowiedzieć o tym co wydarzyło się na zawodach organizowanych przez Koło PZW nr 7 „Rurzyca” w Chojnie.

Była niedziela 08 dnia października. Na kolejne zawody z cyklu Grand Prix w dyscyplinie spinningowej zapisało się kilkadziesiąt osób. Tym razem, koledzy Henryk i Maciej Mąka zaprosili nas na łowisko na Jeziorze Kiełbicze k/ Widuchowej. Przyjechali – jak zwykle – dużym transportowym autem, na którym zapakowane były napoje, słodki poczęstunek i… schowane w pudle puchary. Było już krótko po siódmej; świtało; czekaliśmy wciąż na sędziego zawodów. Wszyscy, którzy dotarli, rozpakowali swój sprzęt do łodzi, niektórzy poszli negocjować z gospodarzem obiektu „Ośrodek Wypoczynkowy Jezioro Kiełbicze” cenę wynajęcia łódek, a inni zagłębieni byli w dyskusji z kolejnymi „trenerami” naszej futbolowej drużyny o wieczornym spotkaniu na „Narodowym”. Ciężko było dojechać na plażę jeziora Kiełbicze. Dość, że trzeba długo jechać przez las z drogi krajowej, to jeszcze czwartkowy orkan Ksawery dokonał zniszczeń, których nie pamiętali najstarsi wędkarze. Złamane jak zapałki drzewa, brak prądu, a przez to i wody, i ogrzewania w domach. Fruwające dachy i połamane płoty. Oj, działo się. Było widać, że droga do jeziora usłana była połamanymi drzewami, które przez weekend zostały usunięte przez służby, aby udrożnić przejazd. Kolega Henryk Mąka dał sygnał na odprawę. Rozpoczął od zasad bezpieczeństwa, później przypomniał o wymiarach ochronnych i limitach połowowych ryb drapieżnych. Tymczasem pojawił się sędzia zawodów Pan Piotr Nosul, który pozdrowił zawodników i życzył szczęścia. Czas na wodę. Wyruszyliśmy natychmiast.

Niektórzy nieco wolniej, bo o sile własnych rąk i długości wioseł, inni wspomagani koniami mechanicznymi silników zaburtowych. Zaczęliśmy naszą orkę. Tak, właśnie orkę. Ryby nie były uprzejme zauważać najróżniejszych kolorów i kształtów wabików. A te skuszone, z uwagi na wymiary ochronne wracały do wody. Żyłki (plecionki) przeszywały wodę jeziora Kiełbicze niczym pług ciągnięty za ciągnikiem raz za razem. Orka.

Gdzieniegdzie dało się słyszeć łamiące się konary potężnych drzew. To odłożony w czasie efekt orkanu Ksawery. Dochodziło południe i zmęczeni wróciliśmy na plażę, gdzie sędzia zawodów kol. Piotr Nosul z kol. Prezes Zarządu Koła Rurzyca Grażyną Nalborską przystąpili do ważenia nielicznych naszych zdobyczy. Zmęczeni, ale zadowoleni zajęliśmy się posiłkiem. Był pieczony na rożnie kurczak.

Ogłoszenie wyników:
Trzecie miejsce: Sobolewski Tomasz
Drugie miejsce:  Orman Andrzej
Zwycięzca zawodów: Świerczyński Krzysztof

Największa ryba: Sobolewski Tomasz – szczupak 1120g

Przed nami ostatnie zawody z cyklu GrandPrix 2017 w dyscyplinie spinningowej.
Największe sznase na zdobycie pucharu mają: kol.Andrzej Orman (10881g), kol. Krzysztof Świerczyński (10844g), kol. Tomasz Sobolewski (10305g).

A później pamiątkowe zdjęcia, zaproszenie przez organizatorów na kolejne, ostatnie już zawody w cyklu grandPrix. Jeszcze tylko kilka anegdot, jakiś żart i rozjechaliśmy się do domów.

Kolegom Henrykowi i Maciejowi Mąka, sędziemu kol. Piotrowi Nosul, kol. Grażynie Nalborskiej Prezes Zarządu Koła nr 7 PZW Rurzyca w Chojnie składamy serdeczne podziękowania za organizację, życzliwość i poświęcony nam wszystkim czas.



Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.