Reklama [góra]


O`Sullivan zameldował się jako czwarty półfinalista


W wieczornym spotkaniu R. O`Sullivana z J. Higginsem miało być starcie dwóch snookerowych gigantów, a okazało się meczem do jednej bramki. Można powiedzieć, że był to teatr jednego aktora i w tej roli O`Sullivan wypadł rewelacyjnie. W meczu rozgrywanym do sześciu wygranych pokonał Higginsa 6:0. Na pewno satysfakcja O`Sullivana duża, gdyż w zeszłorocznym finale Champion of Champions został właśnie pokonany przez szkockiego zawodnika. Można powiedzieć, że wziął odwet za tamtą przegraną już w tegorocznym ćwierćfinale.

O`Sullivan rozegrał pojedynek po profesorsku. Już na samym początku zdominował rywala, pokazując swoją wysokiej klasy grę. Do końca meczu pozostał skoncentrowany, układał sobie grę jak chciał i dwa ostatnie frejmy zakończył stu punktowymi brejkami. Panował nad Higginsem przez cały mecz, aczkolwiek to z błędów swojego przeciwnika Anglik robił wygrywające frejmy. Higgins
w wieczornej sesji był zupełnie innym zawodnikiem niż w meczu z McGillem. Popełniał mnóstwo prostych, szkolnych błędów na odstawnych, wystawiał czerwone bile i dawał tym samym łatwy start O`Sullivanowi. Zostawienie łatwego stołu O`Sullivanowi jest zawsze niezwykle niebezpieczne, o czym mógł się dzisiaj przekonać Szkot. Anglik z kolei wykorzystywał każdą szansę, bawił się grą, można powiedzieć, że dzisiejsza gra sprawiała mu przyjemność. Konstruowanie brejków, manewrowanie białą bilą, zagrywanie na czarnej z kątów wręcz niemożliwych, to pokaz umiejętności pięciokrotnego Mistrza Świata. O`Sullivan jest typem zawodnika, któremu nie można pozwolić „odskoczyć” z wynikiem, gdyż kiedy poczuje wiatr, ma przewagę, to trudno go dogonić. Na pewno w takim przypadku duży problem stanowi przygotowanie mentalne, a z tym, podobnie jak i z grą nie mógł poradzić sobie obrońca zeszłorocznego tytułu J. Higgins.

Przy zejściu na przerwę Higgins przegrywał 4:0. Nie jest to wynik komfortowy dla zawodnika, ale też nie przekreśla szans, tym bardziej, że Higgins już wielokrotnie udowodnił, iż z nie takich opresji potrafi wychodzić.Zakłady bukmacherskie i ich gracze uwielbiają takie sytuacje, gdy mimo niepowodzeń wszystko jest jeszcze możliwe – również duża wygrana kibica. W tej fazie meczu jeszcze można było mieć nadzieję, że Szkot powróci do gry. Chwila skupienia i koncentracji miała wspomóc w podjęciu wyzwania i stawieniu czoła O`Sullivanowi. Tak się jednak nie stało. Higgins obarczony niekorzystnym dla siebie wynikiem, wyglądał na zrezygnowanego i z niecierpliwością oczekiwał na koniec tego nieudanego występu.

Obaj zawodnicy (podobnie jak wszyscy grający w Champion of Champions) traktują ten prestiżowy turniej niezwykle poważnie, wszak bowiem to w nim grają najlepsi z najlepszych i każda porażka przyjmowana jest przez zawodników niezwykle emocjonalnie.

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.