Reklama [góra]

Długa droga z Ziemi Lwowskiej do Baniewic - wspomnienia Pani Agnieszki Dragan


Urodziłam się 12 sierpnia 1937 roku w mojej rodzinnej miejscowości Szczerzec jako najmłodsze dziecko w rodzinie. Rodzice; mama miała na imię Katarzyna, tata Franciszek Kaliciak zajmowali się gospodarstwem rolnym. Rodzeństwo moje: Magda, Piotr, Marysia. Pierwsze lata pamiętam "jak przez mgłę". Zapamiętałam, że wioska nasza znajdowała się blisko Lwowa (około 30 km). Kiedyś zdarzyło się tak, że moja siostra Magda została odwieziona do szpitala we Lwowie.


Szczerzec utrwalony na przedwojennych fotografiach

Droga w nieznane

Mocniej utrwaliłam w pamięci długą drogę pociągiem w nieznane z naszych rodzinnym terenów. To był długi skład wagonów bydlęcych, pełnych ludzi, którzy podobnie jak moja rodzina, jechali z tym co udało się zabrać w poszukiwaniu stabilizacji. Dotarliśmy do miejscowości. Trzciel koło Międzyrzecza. Tutaj zamieszkaliśmy w małym jednorodzinnym domu. W tym ładnym miasteczku mieszkaliśmy przez okres trzech lat. W środku miejscowości znajdował się kościół, zapamiętałam ładny strumyk. Tutaj uczęszczałam do przedszkola. W tym czasie moja mama spotkała znajomych z naszych rodzinnych stron, którzy po przybyciu na ziemie zachodnie, dotarli do wioski Żelechowo (obecnie w Gminie Widuchowa). Moja mama bardzo chciała gospodarzyć na swoim. Napotkani znajomi opowiedzieli, że w pobliżu Żelechowa znajdują się wioski, gdzie można odnaleźć domy opustoszałe z budynkami gospodarczymi i ziemią uprawną. Mama zdecydowała się pojechać do wioski zamieszkałej przez znajomych, aby przekonać się o możliwości zamieszkania. Dotarła do Baniewic, gdzie podobnie jak w innych miejscowościach duże domy były pozajmowane, natomiast mniejsze wraz z zabudowaniami gospodarczymi zdarzały się niezamieszkałe.

50 rocznica naszego ślubu - Nasze Złote Gody

Zamieszkaliśmy w pobliżu zniszczonego pałacu w Baniewicach

W miejscu, gdzie dzisiaj znajduje się Winnica Turnau, znajdował się pałac wraz z wieloma budynkami gospodarczymi, między innymi "długimi stodołami". Dzisiaj po pałacu nie ma śladu. Oprócz budynków pałacowych, mocno był w Baniewicach zniszczony kościół. Pamiętam, że mama wspominała nie raz, to co wówczas zobaczyła na własne oczy - pozostałości pałacu, który wraz z kilkoma innymi sąsiednimi budynkami podpalili żołnierze sowieccy. Osadnicy, którzy przybyli do Baniewic po wojnie pamiętali i opowiadali o okolicznościach podpalenia budynków. Jedna z takich stodół była zakończona budynkiem mieszkalnym. Gdy przyjechaliśmy do wioski, to właśnie tam zamieszkaliśmy. Zapamiętałam szczególnie klatką schodową; drewnianą balustradę w kolorze mahoniowym i schody. W pustych dwóch pomieszczeniach mieszkalnych u góry bawiliśmy się, między innymi łuskaliśmy kukurydzę. Gdy w Baniewicach powstała Spółdzielnia Rolnicza, moja rodzina oraz sąsiedzi zostali wykwaterowani z budynków, które znajdowały się bezpośrednio na terenie gospodarstwa i dokwaterowani do wskazanych domów, zajętych po wojnie. W sposób naturalny pogorszyły i skomplikowały się wtedy warunki pierwszych lokatorów. Zamieszkaliśmy w środku wioski, w budynku pomiędzy salą i sklepem, naprzeciwko (numer 24). Pamiętam wyprawy rowerem z bratem do Żelechowa drogą polną, częściowo brukowaną. Siedziałam na ramie roweru. Wzdłuż tej drogi do Żelechowa wypasaliśmy krowy i owce. Lubiłam tu spędzać czas. Bawiliśmy się w różne zabawy. Zapamiętałam z tego okresu Zygmusia Sakowicza, który był dobrym kolegą. Kiedyś zdarzyło się, że w czasie naszych zabaw, jedna z krów oddaliła się na mocno podmokły, bagienny teren w pobliżu lasu, w drodze do Żelechowa. Mokradło wciągnęło zwierzę.


Szkoła i Bursa w Baniach po 1945

Dom rodziny Gała, w którym po zakończeniu wojny przez kilka lat istniała bursa
Gdy przybyliśmy do Baniewic, zaczęłam uczęszczać do szkoły do Bań. Miałam wtedy 8 - 9 lat. W tych powojennych latach dyrektorem był pan Zyga. Małżonka dyrektora była również nauczycielem. Pamiętam jak przez mgłę nauczycielkę, która była odpowiedzialna za współpracę klulturalną szkoły - starszą panią, która została pochowana w Gryfinie. Szkoła po wojnie została zorganizowana w poniemieckim budynku znajdującym się nad rzeką. Do szkoły uczęszczało wielu uczniów. Największą grupą była "baniewicka". Myślę, że około albo ponad 20 osobową grupę stanowiliśmy. Do szkoły, oprócz miejscowych, przybywali codziennie uczniowie z Kunowa, Dłużyny i Parnicy. Nie jestem przekonana jednak do końca, czy przypadkiem jeszcze z jakieś sąsiedniej wioski nie uczęszczali uczniowie do szkoły w Baniach. U góry tradycyjnie od pierwszych lat istnienia szkoły po wojnie, znajdowała się sala gimnastyczna. Szkoła wtedy już żyła mocno, uczniów było dużo. Przybywało nauczycieli. Zimą przyjezdni zamieszkiwali w Bursie. Tutaj było dobrze, ciepło i napalone. Wyposażenie pokoi stanowiły kozetki i stare łóżka. Znajdowała się w Bursie kuchnia, jadalnia. W kuchni posiłki przygotowywały dwie panie kucharki. Dyrektor z żoną, wydaje mi się, że mieszkał w budynku szkoły. Jednak zimą wiele czasu spędzał w Bursie. Zapamiętałam dzień, kiedy mój brat przywiózł mnie furmanką tutaj. Z domu zabrałam wtedy pamiętam, pościel i potrzebne wyposażenie.

Miasteczko Banie

Banie zapamiętałam dość dobrze. Ładnie prezentowały się od strony jeziora, przyciągało wzrok. W pobliżu miejsca gdzie dziś znajduje się przystanek PKS, stały budynki, częściowo zniszczone. Pamiętam schody, poręcze, okna i drzwi budynków. W jednym z tych budynków do zakończenia wojny znajdowała się apteka. Blisko szkoły stał duży młyn. Jak Warszawę odbudowywali, to wiele budynków w Baniach zostało rozebranych. Między innymi te, o których wspomniałam.

Sylwester w bańskiej szkole zorganizowany dla pracowników GS - przełom lat 50 /60

Szkoła w Szczecinie


Po skończeniu nauki w szkole w Baniach rozpoczęłam naukę w Szkole Pielęgniarskiej w Szczecinie. Szkoła znajdowała się na ulicy Arkońskiej, internat na ulicy Armii Czerwonej. W tym czasie raz dziennie odjeżdżał pojazd do Szczecina. To był dość duże pojazdy, przystosowane do przewozu osób. Nazywane były "kurnikami". Dużo osób przemieszczało się wtedy tymi pojazdami. I tak zmieniło się wiele w moim życiu. W piątki ze starego dworca autobusowego w pobliżu Odry, który znajdował się blisko budynku Poczty Polskiej na ulicy Dworcowej wracałam do domu, natomiast w niedzielę z przystanku w Baniewicach udawałam się do szkoły.

Pierwsza praca
Pierwszą pracę rozpoczęłam w Swobnicy w biurze Gminnej Spółdzielni na stanowisku planistki. Gdy zamieszkałam w Baniach, nadal pracowałam w Spółdzielni. W tym czasie prezesem był pan Turkowski. W Swobnicy stanowisko podobne zajmował pan Dolata. Biura znajdowały się w górnej części budynku, gdzie obecnie znajduje się "sklep żelazny". W dolnej części znajdował się sklep, w którym działały stoiska: obuwniczy, "z metrażem", gospodarstwa domowego. Gdy Gminna Spółdzielnia zaczęła na dobre swoje funkcjonowanie, zaczęła działać masarnia i sklep. Pierwsza piekarnia GS i rozlewnia piwa działały w budynkach znajdujących się w podwórzu przy ulicy Grunwaldzkiej. W późniejszym czasie wybudowano nową piekarnie i sklep. Znajdowały się dwa kioski spożywcze. Jeden z nich znajdował się przed budynkiem Urzędu Gminy. Sprzedawcą w nim był pan Wacek Szymczyk. Drugi kiosk znajdował się w pobliżu nowej piekarni, blisko "alejki".

Na ławce, która znajdowała się pomiędzy posterunkiem Milicji i sklepem piekarni w Baniach. Moi znajomi: Maryla Wróbel, ja, Basia Migoń, Marysia i Tadeusz Sztandarscy

Dużą część swojego życia spędziłam w sklepie mięsnym GS w Baniach, który zapatrywał w wyroby mięsne mieszkańców naszej gminy przez około pół wieku z moją koleżanką Basią.

Postój taxi w Baniach w latach 70 - tych

Rodzina
Mój małżonek Stefan Dragan pochodził z okolic Tarnowa, z południa Polski. Przybył "na zachód" po wojnie. W 1955 wzięliśmy ślub i zamieszkaliśmy w Baniach. Doczekaliśmy się trojga dzieci: Ireny, Ryszarda i Danusi. Pięciorga wnucząt i czworga prawnucząt.

Wspomnień Pani Agnieszki Dragan z Bań wysłuchał autor publikacji Andrzej Krywalewicz w dniu 4 II 2018 r.
Fotografie na których został utrwalony przedwojenny Szczerzec pochodzą z: Centrum historii miejskiej Europy Środkowo - Wschodniej

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.