Stanowisko Pani Natalii w odpowiedzi na publikację Moryń24 dotyczącą kota z Bistro Pod Miętą

W związku z treścią wpisu opublikowanego na profilu Moryń 24, dotyczącego sytuacji związanej z kotem przebywającym w Bistro Pod Miętą w Moryniu, Pani Natalia zdecydowała się przedstawić swoje stanowisko, uznając, że przedstawiony tam opis wydarzeń w jej ocenie nie oddaje rzeczywistego przebiegu zdarzeń i narusza dobre imię jej oraz jej rodziny.

Jak relacjonuje, w dniu 12 kwietnia 2026 roku przebywała wraz z dziećmi w Bistro Pod Miętą, gdzie znajdował się kot Maurycy, znany jako Miętek. Podczas wizyty, w związku z uwagą jednej z klientek, zwierzę miało zostać wyprowadzone na zewnątrz, a następnie udać się w kierunku pobliskiej lodziarni.

Po zakończeniu posiłku rodzina udała się do lodziarni, gdzie – według relacji Pani Natalii – uzyskała informację, że kot nie ma zapewnionej stałej opieki całodobowej i że rozważane jest znalezienie mu domu. Po zamknięciu lokali kot przebywał na dworze. Informacje te miały wywołać silne emocje, szczególnie u ośmioletniego syna, który jak usłyszał że kot śpi na zewnątrz nie zależnie od pogody czy pada deszcz, śnieg czy wieje wiatr poprosił rodziców o możliwość zaopiekowania się zwierzęciem, aby nie pozostawało ono bez schronienia.

Pani Natalia podkreśla, że decyzja o przyjęciu kota nie była impulsywna, lecz poprzedzona rozmową rodzinną oraz zgodą wszystkich domowników. Dopiero po jej podjęciu rodzina wróciła na miejsce i poinformowała o chęci przejęcia opieki nad zwierzęciem w odpowiedzi jak cytuje usłyszała „Jak Pani chce”, „Jak Pani uważa”.

Jak zaznacza, w trakcie rozmów z osobami związanymi z lokalami pojawiały się sprzeczne informacje – raz kot miał być określany jako posiadający opiekuna, innym razem jako bezdomny. W jej ocenie brak było jednoznacznego stanowiska co do statusu zwierzęcia, co dodatkowo wprowadzało chaos w całej sytuacji.

Pani Natalia stanowczo odnosi się również do określeń użytych w publikacji, w której zasugerowano, jakoby „ukradła maskotkę firmy”. Podkreśla, że nigdy nie traktowała żywego zwierzęcia w taki sposób, a jej działanie wynikało wyłącznie z troski o jego los i przekonania, że kot nie ma zapewnionej stałej opieki.

Jednocześnie wskazuje, że od momentu przyjęcia zwierzęcia do domu zapewnia mu odpowiednie warunki oraz następnego dnia miał zaplanowaną wizytę weterynaryjną. Jak podkreśla, Maurycy czuje się dobrze i jest bezpieczny.

Pani Natalia wyraża również sprzeciw wobec sposobu, w jaki została przedstawiona w przestrzeni publicznej, zaznaczając, że publikacja i komentarze pod nią doprowadziły do niesprawiedliwego ocenienia jej oraz jej rodziny przez osoby nieznające pełnego kontekstu sytuacji.

Na zakończenie podkreśla, że cała sytuacja była dla niej i jej bliskich bardzo trudna emocjonalnie, a decyzja o zaopiekowaniu się zwierzęciem wynikała wyłącznie z troski o jego dobro.

Informujemy, portal chojna24 nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższego oświadczenia ani nie jest stroną sporu – udostępnia jedynie przestrzeń do przedstawienia stanowiska przez Panią Natalię.

Redakcja

Prześlij komentarz

Nowsza Starsza