| Fot. Marek Szczepański dla zwierciadło.pl |
Miała 99 lat. Walczyła w Powstaniu Warszawskim, przeżyła niemiecką niewolę, a po wojnie przez dziesięciolecia uczyła, wychowywała i walczyła o pamięć o tych, którzy nie wrócili z wojny. 18 sierpnia 2026 roku zmarła Wanda Traczyk-Stawska, pseudonim „Pączek” i „Atma”.*
Odeszła kobieta, której życie było świadectwem historii XX wieku.
Odeszła kobieta, której życie było świadectwem historii XX wieku.
Wanda Traczyk-Stawska urodziła się 7 kwietnia 1927 roku w Warszawie. Gdy wybuchło Powstanie Warszawskie, miała zaledwie 17 lat. Nie była jednak jedynie świadkiem wydarzeń. Jako żołnierka Szarych Szeregów i Armii Krajowej brała udział w walce, pełniąc funkcję łączniczki i strzelca.
Wojna na zawsze zmieniła jej życie.
Po upadku Powstania Warszawskiego trafiła do niemieckich obozów jenieckich. Przeżyła, choć wielu jej rówieśników i towarzyszy broni nie miało tego szczęścia.
Nie chciała, żeby o nich zapomniano
Po wojnie Wanda Traczyk-Stawska ukończyła studia psychologiczne. Przez wiele lat pracowała jako nauczycielka, między innymi z dziećmi z niepełnosprawnościami.
Jednak historia Powstania Warszawskiego nigdy nie przestała być częścią jej życia.
Przez kolejne dziesięciolecia angażowała się w działania na rzecz upamiętnienia poległych powstańców i cywilnych ofiar wojny. Była związana między innymi ze Społecznym Komitetem ds. Cmentarza Powstańców Warszawy.
Dla wielu młodszych Polaków stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych głosów pokolenia, które pamiętało wojnę nie z książek i filmów, ale z własnego życia.
Bohaterka, która mówiła także o teraźniejszości
W ostatnich latach Wanda Traczyk-Stawska była obecna podczas uroczystości rocznicowych, spotkań z młodzieżą i ważnych wydarzeń publicznych.
Nie ograniczała się jedynie do wspominania przeszłości.
Mówiła o odpowiedzialności, szacunku dla drugiego człowieka i o tym, jak łatwo można stracić wolność. Sprzeciwiała się nienawiści i przypominała, że doświadczenia wojny powinny być przestrogą także dla kolejnych pokoleń.
Jej słowa trafiały do ludzi, ponieważ za każdym z nich stało prawdziwe doświadczenie.
Nie musiała udowadniać swojego bohaterstwa. Przeżyła czas, w którym odwaga często oznaczała po prostu próbę przetrwania kolejnego dnia.
Odeszła jedna z ostatnich świadków tamtych wydarzeń
Informacja o śmierci Wandy Traczyk-Stawskiej została przekazana wieczorem 18 sierpnia. Miała 99 lat.
Żegnają ją przedstawiciele władz, instytucji, środowisk kombatanckich i zwykli ludzie, którzy przez lata słuchali jej opowieści.
Bo Wanda Traczyk-Stawska była kimś więcej niż uczestniczką ważnego wydarzenia historycznego.
Była częścią pokolenia, które w młodości musiało dorosnąć szybciej, niż powinno.
Pokolenia, które zobaczyło śmierć, zniszczenie i utratę bliskich.
A mimo to po wojnie próbowało budować życie od nowa.
Dziś odchodzą ostatni ludzie, którzy mogą powiedzieć: *„Byłem tam. Widziałem to. Pamiętam”.*
Wraz z Wandą Traczyk-Stawską odchodzi kolejny bezpośredni świadek historii.
Ale pozostają jej słowa, wspomnienia, nagrania i przede wszystkim pamięć o tych, którzy w sierpniu i wrześniu 1944 roku walczyli i ginęli w Warszawie.
*Cześć Jej pamięci.*
Jednak historia Powstania Warszawskiego nigdy nie przestała być częścią jej życia.
Przez kolejne dziesięciolecia angażowała się w działania na rzecz upamiętnienia poległych powstańców i cywilnych ofiar wojny. Była związana między innymi ze Społecznym Komitetem ds. Cmentarza Powstańców Warszawy.
Dla wielu młodszych Polaków stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych głosów pokolenia, które pamiętało wojnę nie z książek i filmów, ale z własnego życia.
Bohaterka, która mówiła także o teraźniejszości
W ostatnich latach Wanda Traczyk-Stawska była obecna podczas uroczystości rocznicowych, spotkań z młodzieżą i ważnych wydarzeń publicznych.
Nie ograniczała się jedynie do wspominania przeszłości.
Mówiła o odpowiedzialności, szacunku dla drugiego człowieka i o tym, jak łatwo można stracić wolność. Sprzeciwiała się nienawiści i przypominała, że doświadczenia wojny powinny być przestrogą także dla kolejnych pokoleń.
Jej słowa trafiały do ludzi, ponieważ za każdym z nich stało prawdziwe doświadczenie.
Nie musiała udowadniać swojego bohaterstwa. Przeżyła czas, w którym odwaga często oznaczała po prostu próbę przetrwania kolejnego dnia.
Odeszła jedna z ostatnich świadków tamtych wydarzeń
Informacja o śmierci Wandy Traczyk-Stawskiej została przekazana wieczorem 18 sierpnia. Miała 99 lat.
Żegnają ją przedstawiciele władz, instytucji, środowisk kombatanckich i zwykli ludzie, którzy przez lata słuchali jej opowieści.
Bo Wanda Traczyk-Stawska była kimś więcej niż uczestniczką ważnego wydarzenia historycznego.
Była częścią pokolenia, które w młodości musiało dorosnąć szybciej, niż powinno.
Pokolenia, które zobaczyło śmierć, zniszczenie i utratę bliskich.
A mimo to po wojnie próbowało budować życie od nowa.
Dziś odchodzą ostatni ludzie, którzy mogą powiedzieć: *„Byłem tam. Widziałem to. Pamiętam”.*
Wraz z Wandą Traczyk-Stawską odchodzi kolejny bezpośredni świadek historii.
Ale pozostają jej słowa, wspomnienia, nagrania i przede wszystkim pamięć o tych, którzy w sierpniu i wrześniu 1944 roku walczyli i ginęli w Warszawie.
*Cześć Jej pamięci.*

