Skazany za brutalny atak na psa. Dlaczego nadal jest na wolności?


Sprawa brutalnego znęcania się nad psem wstrząsnęła mieszkańcami regionu i obiegła całą Polskę. Gracjan S. został właśnie skazany na 10 miesięcy więzienia. Mimo orzeczonej kary mężczyzna nadal nie trafił za kratki.

Do dramatycznego zdarzenia doszło w lipcu 2025 roku w Ognicy w powiecie gryfińskim. Kamera monitoringu zarejestrowała moment, w którym 29-letni wówczas Gracjan S. podszedł do spokojnie leżącego psa, chwycił zwierzę za kark, a następnie z dużą siłą rzucił nim o brukowaną nawierzchnię.

Nagranie szybko trafiło do internetu i wywołało ogromne oburzenie. Policjanci zatrzymali mężczyznę, a sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Gryfinie. Śledczy zarzucili mu znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem. Mężczyzna odpowiadał również za kierowanie gróźb wobec dwóch osób.
„Chciałem się wyżyć”

W trakcie postępowania Gracjan S. przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Jego tłumaczenia dodatkowo poruszyły opinię publiczną.

Mężczyzna miał przyznać, że rzucił psem, ponieważ chciał wyładować swoje emocje. Jak wynika z relacji z procesu, nie wyraził przy tym skruchy i przekonywał, że nie kontroluje swoich emocji.

Pies przeżył atak. Po zdarzeniu zwierzę zostało zbadane przez weterynarza. Stwierdzono u niego obrażenia będące następstwem brutalnego uderzenia o podłoże.
Sąd zdecydował: 10 miesięcy więzienia

We wrześniu 2026 roku zapadł wyrok w sprawie. Sąd wymierzył Gracjanowi S. karę 10 miesięcy pozbawienia wolności. Kara ma być odbywana bez zawieszenia.

Oprócz więzienia sąd orzekł wobec mężczyzny również zakaz posiadania zwierząt. Nałożono także dodatkowe ograniczenia związane z pokrzywdzonymi.

Sędzia podczas ogłaszania wyroku zwróciła uwagę na wyjątkowy charakter zachowania oskarżonego. Brutalne potraktowanie bezbronnego zwierzęcia zostało ocenione jako działanie ze szczególnym okrucieństwem.

Wyrok jest, ale mężczyzna nadal jest na wolności
Największe emocje budzi obecnie fakt, że mimo orzeczonej kary Gracjan S. wciąż nie znajduje się w zakładzie karnym.

To właśnie dlatego sprawa ponownie przyciągnęła uwagę opinii publicznej. Pojawiają się pytania o to, kiedy skazany rozpocznie odbywanie kary oraz czy do tego czasu będzie przebywał w miejscu zamieszkania.

Wcześniej wobec mężczyzny stosowano środki zapobiegawcze, w tym policyjny dozór. Musiał regularnie stawiać się na policji. Otrzymał również zakaz posiadania zwierząt.
Wszystko zaczęło się od nagrania

Gdyby nie monitoring, bulwersujące zachowanie mężczyzny mogło nie zostać tak szybko ujawnione. Kamera zarejestrowała całe zdarzenie, a nagranie zaczęło być masowo udostępniane w mediach społecznościowych.

Na filmie widać, jak mężczyzna podchodzi do psa, chwyta go i rzuca na twardą nawierzchnię. Po wszystkim odjeżdża.

Nagranie wywołało falę komentarzy i żądań zdecydowanej reakcji służb. Policja zabezpieczyła materiał jako dowód, a podejrzany został zatrzymany.
Teraz pozostaje pytanie o wykonanie kary

Dla wielu osób wyrok kończący postępowanie sądowe nie zamyka sprawy. Kluczowe jest to, kiedy skazany faktycznie trafi do więzienia.

Historia z Ognicy ponownie wywołuje też dyskusję o karach za przemoc wobec zwierząt. W tym przypadku sąd zdecydował o bezwzględnej karze pozbawienia wolności, co oznacza, że 10 miesięcy więzienia nie zostało zawieszone.

Sprawa, która rozpoczęła się od krótkiego nagrania z monitoringu, zakończyła się więc wyrokiem skazującym. Teraz uwagę mieszkańców i opinii publicznej skupia już nie tylko sama kara, ale również jej wykonanie.

Źródło: GS24.pl 

Redakcja

Prześlij komentarz

Nowsza Starsza