Reklama [góra]


Nie zabieraj małej sowy do domu


Kogo by nie wzruszyła młoda, puchata i bezbronna sówka sama w lesie? Do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Szczecinie zgłaszają się do osoby, które informują, że znalazły małą, opuszczoną sówkę. Mimo, że wygląda jak słodki pluszaczek, którym aż chce się zaopiekować, nie zabierajmy jej. Nielotny maluch poza sowim gniazdem świadczy o tym, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.

fot. Cezary Korkosz
Często zdarza się, że napotkana przez człowieka młoda „puchata” i bezbronna sowa zabierana jest niepotrzebnie do domu, schroniska lub ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt. To zdecydowanie błędne postępowanie. Młoda sowa nie wypadła z gniazda, nie została też porzucona przez swoich rodziców. Nadszedł po prostu czas, w którym młode sowy opuszczają gniazda, nie potrafiąc jeszcze latać. Większość gatunków ptaków które możemy w bliższym otoczeniu zaobserwować, wychowuje swoje młode w gnieździe tak długo, aż będą zdolne do latania. Jeżeli więc znajdziemy nielotne, młode szpaki albo bociany, to domyślamy się, że coś złego stało się z ich gniazdem, rodzicami, otoczeniem.

fot. Cezary Korkosz
W wypadku sów jest inaczej. Wychodzą z rodzinnych dziupli i gniazd, rozchodząc się po okolicy. Jest to naturalne zjawisko i mechanizm obronny tych ptaków. W ten sposób sowy zmniejszają ryzyko zabicia wszystkich piskląt przez drapieżniki takie jak kuny i jastrzębie, do czego mogłoby dojść gdyby siedziały wszystkie razem w gnieździe. Rozproszenie się po okolicy oznacza rozproszenie ryzyka Wczesne opuszczanie gniazd jest więc sowią strategią przetrwania. 

fot. Cezary Korkosz
Mała sowa, którą spotkamy w lesie nie jest sama. Jest bacznie pilnowana przynajmniej przez jednego z rodziców, ma z nimi kontakt: przynoszą mu jedzenie, na które młode potrafią czekać godzinami zachowując się naprawdę cicho. Postępują tak uszatki, puszczyki, puszczyki uralskie i mszarne. Przebywający w pobliżu rodzice są gotowe bronić swoich młodych przed drapieżnikiem.

Nie „porywajmy” więc piskląt, jeśli nie jesteśmy w stu procentach pewni, że są ranne lub że straciły swoich rodziców. Kiedy więc znajdziemy szarego puchatego pisklaka najlepiej go nie dotykać. Tylko jeśli maluch siedzi na ziemi, dobrze jest posadzić go na gałęzi, aby nie był łatwym łupem dla drapieżnika.

W Polsce występuje 13 gatunków sów. Siedem to gniazdujące gatunki leśne: puchacz, puszczyk, puszczyk mszarny, puszczyk uralski, sóweczka uszatka i włochatka. Kolejne trzy gatunki lęgowe to uszatka błotna, płomykówka i pójdźka, które są związane z terenami otwartymi. Pozostałe gatunki: sowa jarzębata, sowa śnieżna i syczek to gatunki zalatujące do naszego kraju. Wszystkie sowy w Polsce podlegają ścisłej ochronie gatunkowej. Każdy może im pomóc zawieszając odpowiednią budkę lęgową lub kosz.

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.