28 lipca 2016

Czy towarzysz Stalin poczęstuje dzieci cukierkami? - pytała nauczycielka. Wspomnienia Pani Marii Chmielnickiej z Bań


Urodziłam się 21 listopada 1933 roku w miejscowości Horyńgród. Wioska w okresie II Rzeczpospolitej należała do wiejskiej gminy Tuczyn w powiecie rówieńskim, w województwie wołyńskim. Rodzice moi Michalina, Jan Zajdzik w tym czasie pracowali u hrabiego Pruszyńskiego.

Dwa lata po moim urodzeniu tato otrzymał pracę w mieście Kostopol, wykonywał prace na miejscowym stadionie jako konserwator obiektu.

Kostopol w okresie II Rzeczpospolitej - kościół drewniany pw. Najświętszego Serca Jezusa Chrystusa Eucharystycznego zbudowany ze składek wiernych w 1924 r., oraz budynek Starostwa, w tle kościół ceglany wznoszony od 1933 roku. Rodzice pani Marii kilkakrotnie przekazali pieniądze na budowę nowego kościoła w Kostopolu.
Zamieszkaliśmy w nowym domu jednorodzinnym, który został zbudowany na stadionie przez władze miasta z myślą o pracowniku obiektu. Moje rodzina składała się z siedmiu osób, rodziców oraz rodzeństwa: najstarszego brata Władysława, Antoniego, Józefa, Bronisławy, mnie i najmłodszej siostry Teresy, która urodziła się już w nowym domu w Kostopolu. W moim rodzinnym domu w Kostopolu spędziłam lata swojego dzieciństwa.


                                     Pani Maria z córkami Anią i Ewą podczas rytualnej południowej kawy
Kostopol XIX rycina sanktuarium
Mapa fizyczna powiatu Kostopolskiego

Dom jak wspomniałam został wybudowany w bezpośrednim sąsiedztwie stadionu miejskiego. W pobliżu naszego domu stał jednorodzinny dom, w którym zamieszkiwała ukraińska rodzina leśniczego. Przyjaźniłam się i wiele czasu spędzałam z córką leśnika. Obok boiska z jednej strony istniała strzelnica posiadająca wysoki kulochwyt w postaci naturalnie ukształtowanego, pagórkowatego terenu. Z drugiej strony mój domu sąsiadował z  kortami tenisowymi. 

Dzień 17 września 1939 roku

W wyniku poufnego paktu Ribbentrop - Mołotow. 1 września 1939 roku rozpoczęła się bolesna inwazja niemiecka na Polskę. 17 września 1939 roku Armia Czerwona uderzyła od wschodniej granicy z dwóch stron tworząc Front Białoruski i Ukraiński. W tym czasie rozpoczęłam naukę w klasie II. Nie odczuwaliśmy zmian w naszym życiu, nadal relacje pomiędzy ludnością polską i ukraińską były dobre. Jednak coraz częściej z okolicznych wiosek zamieszkiwanych przez Polaków docierały do naszego miasta niepokojące sygnały. W mieście z tego co pamiętam istniały cztery szkoły; jedna z nich nazywana była od koloru elewacji białą, kolejna ceglaną. Moja szkoła znajdowała się w dużym, ładnym budynku, po wkroczeniu Niemców do naszego miasta szkoła została zamieniona na koszary.

Władze radzieckie powołały radziecką administrację oświatową. W szkołach nastąpiły dotkliwe zmiany, zakazano nauczania historii Polski oraz geografii Polski. Językiem wykładowym stał się język ukraiński lub rosyjski. Byłam uczennicą pierwszej klasy. Zapamiętałam szczególnie nową nauczycielkę, która uczyła języka rosyjskiego. Po przywitaniu się z dziećmi pytała głośno w języku rosyjskim "Czy Bóg poczęstuje dzieci cukierkami ? " Na co odpowiadaliśmy, zgodnym chórem, że nie. Po chwili pani nauczycielka zadawała kolejne pytanie " Czy towarzysz Stalin poczęstuje dzieci cukierkami ?" Po czym bez oczekiwania na naszą odpowiedź opuszczała na kilka minut klasę aby powrócić do klasy z podłużną metalową tacą pełną cukierków. Częstowała nas wtedy cukierkami i utwierdzała w przekonaniu, że Stalin posiada wyjątkowy i potężny dar.




W mieście naszym Kostopolu żyło się spokojnie. W kolejnym roku szkolnym uczęszczałam do klasy II. W połowie 1941 roku Niemcy wypowiedzieli wojnę ZSRR, wojska niemieckie wkroczyły na kresy wschodnie II Rzeczpospolitej. Walki niemiecko-sowieckie trwały krótko, Nastąpił okres okupacji niemieckiej. Ukraińcy w przeciwieństwie do Polaków i Żydów przyjmowali nowego okupanta z radością.

Gdy wkroczyli Niemcy zaczęło się piekło. Nastąpiło ujawnianie i wzmożenie działalności ukraińskich nacjonalistów. W pobliżu mojego domu na stadionie i strzelnicy Niemcy ćwiczyli Ukraińców  w obchodzeniu się z bronią, strzelaniu do tarcz zamocowanych w pobliskiej strzelnicy. Coraz częściej nacjonaliści wspierani przez Niemców nawoływali ludność ukraińską do walki z Polakami, Żydami i Moskalami.  Do mojego domu w jesienne popołudnie 1941 roku weszło nagle czterech Niemców i zdecydowanie zażądali aby mój najstarszy brat   Antoni opuścił mieszkanie i udał się wraz z innymi Polakami do miejsca przesłuchań. Dowiedzieliśmy się, że brat z racji podejmowania pracy dodatkowej w pobliskim klubie został zadenuncjonowany jakoby uczestniczył w spotkaniach nielegalnej komunistycznej partii politycznej.  

Wraz z innymi Polakami został odstawiony pod eskortą do dworca kolejowego, skąd odjechał w kierunku miasta Sarny. Nie wiem w jaki sposób o tragedii dowiedzieli się moi krewni mieszkający w mieście Równe, oddalonym od naszego miasta w odległości 40 kilometrów Zaniepokojeni udali się na peron i oczekiwali na skład pociągu w którym znajdował się Antoni. Odnaleźli  brata, pożegnali się przekazali żywność. Pomimo wieloletnich poszukiwań poprzez PCK nie odnaleźliśmy Antka. Chodziły pogłoski, że w mieście Sarny  wraz z kilkoma innymi zatrzymanymi uciekł z miejsca, gdzie przebywali zatrzymani Polacy do lasu, przyłączył się do partyzantki.

Ulica Jagiellońska w Baniach w końcu lat 50 tych - moja siostra Teresa

Getto w Kostopolu 

W Kostopolu dominowała ludność żydowska. Pamiętam, że wielu spośród społeczności żydowskiej było właścicielami sklepów, budynków mieszkalnych, aptek, jadłodajni. Po wkroczeniu Niemców społeczność żydowska była poddawana dotkliwym represjom, wykonywali nieodpłatnie ciężkie prace, byli szykanowani, bici i okradani przez policjantów miejscowego z posterunku, zmuszani do noszenia opaski z gwiazdą Dawida.

Przed powstaniem oddzielonego miejsca dla ludności żydowskiej w Kostopolu miał miejsce pogrom. 15 lipca 1941 roku grupa marszowa zorganizowana przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów wspierana przez Niemców zamordowała około 150 osób z miejscowej inteligencji, w tym około 100 Żydów i 50 Polaków. Getto w Kostopolu powstało w 1941 roku na ulicy Lenina.

W II połowie 1942 zapadła decyzja o likwidacji getta. Moi rodzice otrzymali polecenie abyśmy opuścili nasz dom. Przez ponad dwa tygodnie codziennie mordowano ludność żydowską w lesie sąsiadującym ze stadionem. Transportowani z getta byli rozbierani do naga i prowadzeni do lasu. Tam rozstrzeliwani, ciała wrzucano do głębokich otworów w ziemi w kształcie kwadratów. Później kiedy pierwszy kopiec został wypełniony zwłokami wykopano na łące kolejne otwory. W czasie straszliwych chwil, kiedy społeczność Żydowska świadoma celu zgromadzenia na stadionie, pozbawiona ubioru była grupami eskortowana do lasu, kilku - kilkunastu miejscowych otrzymało zatrudnienie przy sortowaniu przedmiotów osobistych, pakunków i załadunku ich na samochody ciężarowe.


Krążyły przerażające opowieści z miejsca zbrodni. Krzyk i płacz był nieopisany, nastał czas zbrodni niespotykanych w przeszłości. Po około dwóch tygodniach powróciliśmy do domu, przebywaliśmy przez ten czas u rodziny mieszkającej w Kostopolu. Z miejsc masowych mogił unosił się coraz intensywniejszy fetor, trudno było wytrzymać w pobliżu. Po zakończeniu wojny na miejsce zbrodni, gdzie zostali pochowane ofiary masowej zbrodni przybyła w 1945 roku komisja. Wraz z innymi rówieśnikami udało mi się dostać do miejsca strzeżonego przez żołnierzy otaczających odkopany głęboki dół w kształcie kwadratu, widziałam ofiary ułożone warstwami. Widok był straszny.



Ucieczki Polaków z wiosek do miast

W 1942 roku coraz częściej następowały pojedyncze napady na osoby lub małe grupy Polaków pracujących na polach, w lasach, udających się do innych miejscowości oraz bestialskie napady na skupiska Polaków zamieszkujących wioski i kolonie. Zapamiętałam, że wielu znajomych oraz krewnych uciekało z wiosek położonych w pobliżu miasta Równe i ewakuowało się ucieczkami pod osłoną nocy, rzadziej w dzień do miast.


Z mężem w drodze do kościoła w latach 50 tych

Wielu Ukraińców ostrzegało sąsiadów - Polaków przed planowanymi egzekucjami. Zapamiętałam, że jedną z moich kuzynek Władzię Szandruk, która była zatrudniona w majątku hrabiego Pruszyńskiego ostrzegła sąsiadka Ukrainka, która nagle pojawiła się przed domem i zastukała do okna pomieszczenie w którym przebywała Władzia. Ostrzeżona wraz z rodziną przed planowaną w godzinach nocnych egzekucją na Polakach zamieszkujących w wiosce umknęła przed śmiercią. Szczęśliwie wraz z mężem dotarła do miasta Równe. Moja szkoła została w 1942 r. zamknięta. Brat Józef został wcielony do formujących się sił zbrojnych Wojska Polskiego, przeszedł szlak na froncie wschodnim. W 1945 r. zamieszkał w Szczecinie, założył rodzinę.


Jako pierwsi w miasteczku posiadaliśmy telefon - na fotografii moja siostra Teresa i córka Basia
Rok 1945

Szczęśliwie przeżyliśmy. Nie było wśród nas Antoniego i Józefa. Wciąż w mieście pozostawało dużo polskich rodzin, które najczęściej oczekiwały na wyjazd do Polski. Moi rodzice również oświadczyli wolę wyjazdu i zostali wpisani na listę oczekujących. Wcześniej wyjechało na przyłączone do Polski ziemie rodzeństwo mojej mamy, siostry: Walentyna z mężem Stanisławem, Wiktoria Kamińska z mężem Rafałem, Maria Major z Aleksandrem oraz Witold Urbanowicz z rodziną. Wyznaczono dzień wyjazdu, otrzymaliśmy do dyspozycji rodziny połowę wagonu towarowego, drugą połowę wagonu zajęła inna rodzina wraz z całym swoim dobytkiem, między innymi krową.

W czasie postojów na stacjach otrzymywaliśmy świeże mleko do picia. Dorośli w czasie postojów pociągu dowiadywali się od maszynisty lub pracowników bezpośrednio związanych z naszym składem pociągu o długość postoju. Jeżeli postój był dłuższy, dorośli w pośpiechu układali palenisko, na nim garnek i przygotowywano zupę, którą często "zaciągano" świeżym mlekiem. Do oczekującego składu pociągu przychodziło na stacjach większych i małych dużo osób handlujących warzywami, mięsem i innymi produktami. Na jednym z takich postojów moja najstarsza siostra Bronia zamieniła swoją złotą obrączkę na produkty żywnościowe; pieczywo, warzywa, słoik smalcu. W Poznaniu na dworcu wszyscy, którzy dojechali opuszczali podział i przesiadali się do innych pociągów. Nie pamiętam jak długo trwało mozolne wynoszenie dobytku rodziny z wagonu.

W pewnej chwili wzrok mój zatrzymałam na starszym, mocno zarośniętym, samotnym Żydzie, który sprawiał wrażenie wyłączonego z życia. Stał na peronie dziwnie zamyślony, nie zwracał uwagi na to wszystko co działo się wokół niego, miał na sobie zużyte szare ubranie, długi płaszcz, cały czas się kiwał. Moja rodzina dotarła pociągiem do Żnina, zamieszkaliśmy przez okres dwóch- trzech tygodni w budynku szkoły. Później zamieszkaliśmy w budynku przy jednej z głównych ulic miasta. W pobliżu było gospodarstwo ogrodnicze, w którym podjęłam pracę, za którą otrzymywałam warzywa. Tato dowiedział się, że rodzeństwo mojej mamy zamieszkało się w małej miejscowości na Pomorzu Zachodnim - Baniach. Jednak ze Żnina udaliśmy się do Prabut, gdzie zamieszkał brat Władysław. W tym mieście otrzymaliśmy mieszkanie, mieszkaliśmy tam około dwóch lat.

W tym czasie rodzice poszukiwali wszelkich informacji o losach najbliższych, dokładnym miejscu, gdzie zamieszkali. W kwietniu 1947 roku zdecydowaliśmy się na wyjazd do miejscowości w której zamieszkały trzy siostry mojej mamy. Do Bani dotarliśmy pociągiem w dniu 26 kwietnia 1947 roku, był to słoneczny, pogodny dzień. Na stacje w miasteczku przybyli chyba wszyscy członkowie rodziny, którzy tutaj osiedli po zakończeniu II wojny światowej. Oczekiwało na nas kilka wozów drewnianych zaprzężonych w konie. Gdy spojrzałam na Banie z wysokości stacji kolejowej, zwróciłam uwagę na charakterystyczne położenie miasteczka w głębokim dole. Dzisiejsza ulica Targowa od miejsca gdzie kończy się jezioro do młynu na Tywie była gęsto zabudowana domami. Kilka z nich przetrwało po drugiej stronie skweru z fontanną. Tak mniej więcej wyglądała ulica na całej swojej długości. Młyn w pobliżu rzeki, był bardzo duży, został wysadzony kilkanaście lat po wojnie. Zamieszkaliśmy w budynku mieszkalnym na ulicy Osadniczej.

Ulica Grunwaldzka w Baniach - pani Maria z prawej strony z siostrą Teresą w środku
Mój mąż przyjechał na ziemie zachodnie przyłączone po II wojnie światowej do Polski z miejscowości Berdyczów. Gdy ludność polska opuszczała tereny, mąż nie posiadał dokumentu tożsamości. Spotkał w tym czasie kolegę Józefa Nalepkę, którego brat zginął w czasie wojny. Kolega przekazał dokument tożsamości zaginionego brata - Kazimierza Nalepki. Mój małżonek posługiwał się dokumentem do roku 1956. W roku 1947 lub 1948 założył partię polityczną, która mocno przeciwstawiała się władzy ludowej i partii komunistycznej. Do Bań przybywali funkcjonariusze służb bezpieczeństwa, mąż był kilkakrotnie wzywany na przesłuchania. Świadomy kosekwencji uciekł w góry, przekroczył "zieloną" granicę polsko czechosłowacką gdzieś w Karkonoszach. Został zatrzymany przez czechosłowackich pograniczników, dwa lata spędził w więzieniu w południowych sąsiadów.

Dalsze wspomnienia pani Marii Chmielnickiej z Bań opiszemy w kolejnych tekstach...

  Jedna z pierwszych uroczystości zorganizowanych w owo wybudowanym budynku kina i domu kultury

 Poświęcenie pierwszego sztandaru Ochotniczej Staży Pożarnej w Baniach
Mój mąż sprzedawcą w sklepie spożywczym w pobliżu mostu na Tywie, naprzeciwko nieistniejącego młynu.




Autorem działu regionalno - historycznego w portalu chojna24.pl jest Andrzej Krywalewicz. Znasz ciekawe historie? Posiadasz ciekawe fotografie? Zapraszamy do kontaktu: andrzejkrywalewicz@chojna24.pl lub tel. 793 069 999
czytaj więcej...

Bakterie coli w wodzie, sanepid wydał zakaz jej spożywania


W czwartek 28 lipca Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Gryfinie wydała komunikat o zakazie spożywania wody w miejscowości Gądno w gminie Moryń.

Woda nie nadaje się do spożycia do odwołania z uwagi na obecne w wodzie bakterie grupy coli - czytamy w komunikacie.

Przyczyny pojawienia się niebezpiecznej bakterii są jak na razie nie ustalone mieszkańcom zaleca się stosownie do komunikatu .

W miejscowości pojawiły się beczkowozy, woda zdatna do picia będzie dowożona mieszkańcom.
czytaj więcej...

Czy wrócą posterunki policji?


Wprowadzona kilka lat temu reforma policji spowodowała połączenie posterunków w gminach. Ta sytuacja nie podoba się samorządom, które chciałyby powrotu do starego systemu. 

Franciszek Sidorczuk z Trzcińska Zdroju złożył do Wojewody Zachodniopomorskiego wniosek o przywrócenie posterunku policji w Trzcińsku Zdroju. F. Sidorczuk to przewodniczący lokalnych struktur Prawa i Sprawiedliwości - rozległy teren Gminy Trzcińsko – Zdrój a także położenie wymaga przywrócenia całodobowych dyżurów z uwagi na zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom oraz przyjezdnym. Po zlikwidowanym Posterunku Policji do chwili obecnej pozostają niezagospodarowane pomieszczenia w budynku przy ul. Wodnej 3. Na dachu budynku pozostaje maszt z anteną obsługującą wcześniej łączność a także połączenia policyjną linią telefoniczną.

W czerwcu radni w Trzcińsku Zdroju podjęli uchwałę w sprawie kierunków działań burmistrza gminy, znajduje się tam zapis mówiący o podjęciu przez burmistrza działań mających na celu przywrócenia posterunku policji.

Pod koniec 2015 roku również w Moryniu radny Maciej Ostrowski zwrócił się do burmistrza o podjęcie działań zmierzających do utworzenia osobnego posterunku, argumentował to troską o większe bezpieczeństwo i porządek. 

W marcu br. podczas corocznej informacji o stanie bezpieczeństwa powiatu komendant powiatowy policji w Gryfinie insp. Andrzej Stechnij powiedział, że zlikwidowane posterunki nie będą przywracane automatycznie, a jedynie tam gdzie stwierdzono pogorszenie stanu bezpieczeństwa. 

W naszym powiecie funkcjonują połączone posterunki Mieszkowice - Moryń oraz Banie - Widuchowa. Jednostki z Trzcińska Zdroju i Cedyni przyłączone są do Komisariatu Policji w Chojnie. 
czytaj więcej...

Stoisko handlowe na sprzedaż

Wynajmę lub sprzedam stoisko handlowe na pasażu w Osinowie Dolnym
tel. 503 628 828
czytaj więcej...

Praca w salonie fryzjerskim w Travel Free

Przyjmę fryzjerkę do pracy w Osinowie Dolnym, salon w Travel Free - Agata Burchardt.

tel. +48 508 36 24 66


czytaj więcej...

27 lipca 2016

Odra, Morzycko i Energetyk szykują się do sezonu


Piłkarze zakończyli wakacje, wznowili treningi i rozgrywają mecze sparingowe. W środę 27 lipca swoją formę sprawdzały między innymi Odry, Morzycko, Energetyka.

W przygranicznym Schwedt mecz rozegrała chojeńska Odra, która mocno zmienia się kadrowo. Podopieczni Grzegorza Michasiuka przegrali z kolegami z Niemiec 3-1. Honorową bramkę zdobył Wiśniewski. W piątek 29 lipca biało - zieloni rozegrają sparing w Radziszewie z miejscową Odrzanką .

Morzycko na własnym boisku rozgromiło Odrę Górzyca 5:1. Bramki dla gospodarzy zdobyli: Mateusz Klakla, Krystian Zielas, Mateusz Nagaj, Dmytro Donos x2. Kolejny mecz piłkarze z Morynia zagrają w weekend z Czarnymi Browar Witnica.

Energetyk Gryfino okazał się lepszy od Świtu Skolwin, Energia wygrała 2-1 po dwóch golach Toporkiewicza. W sobotę kolejny mecz, tym razem przeciwnikiem będą rezerwy Pogoni Szczecin.
czytaj więcej...

Burze w regionie, drogi zmieniły się w jeziora [video] [foto]


Nad powiat dotarła zapowiadana burza. Dla naszego regionu wydane zostało ostrzeżenie meteorologiczne, w którym prognozuje się wystąpienie burz z opadami deszczu oraz silnymi porywami wiatru. 

Silne opady deszczu były mocno widoczne w Chojnie - nie da się praktycznie przejechać ulicą Wilsona, zdjęcie wykonane tuż po burzy przesłał do nas nasz czytelnik Mateusz.

Komórki burzowe utworzyły się po stronie niemieckiej i zmierzają w kierunku północno - wschodnim. Najgorsza sytuacja była na południu naszego powiatu i sąsiednim powiecie myśliborskim. W Dębnie w kilku miejscach drogi zmieniły się w jeziora.

Kolejny materiał otrzymaliśmy od czytelnika Adrian, jest to film nagrany w czasie ulewy na ulicy Słowiańskiej, również w Chojnie.



Jeżeli posiadacie zdjęcia lub filmy nagrane w czasie burzy lub ukazujące obraz po ulewie, zapraszamy do wysyłania ich na adres redakcja@chojna24.pl lub poprzez nasz profil na facebooku. 

Wyjazd z Chojny w kierunku Cedyni - fot. Damian Lipiński
Chmury podczas wcześniejszej burzy nad Kamionką (gm. Mieszkowice) - fot. Adam

czytaj więcej...

Nie fajerwerki a materiały wybuchowe? Co było przyczyną eksplozji na targowisku? [foto] [video]


To nie fajerwerki były przyczyną wybuchu na stoisku handlowym w Osinowie Dolnym? Data zakończenia śledztwa w sprawie wybuchów i pożaru na gminnym targowisku wciąż jest nieznana. 

- Śledztwo najprawdopodobniej zakończyłoby się już dawno, gdyby nie wątpliwości, które od samego początku budziła siła detonacji niczym nieprzypominająca wybuchu fajerwerków, a raczej typowych materiałów wybuchowych - informuje dzisiejszy Kurier Szczeciński.

Do eksplozji na targowisku doszło 29 marca br. na stoisku z fajerwerkami, w zdarzeniu rannych zostało 11 osób, w tym dwie ciężko. Zniszczeniu uległy stoiska handlowe, pawilony i samochody. W promieniu kilkuset metrów uszkodzone zostały budynki. 

Według ustaleń "Kuriera" butle z gazem były całe, świadek z którym rozmawiał dziennikarz wskazuje, że nie mogły to być fajerwerki, które nie wybuchają w taki sposób.

- Czekamy na opinie biegłego z zakresu pożarnictwa dotyczącą przyczyny zdarzenia - poinformowała nas Małgorzata Wojciechowicz z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

Postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Gryfinie obejmuje również śledztwo w sprawie pożaru, który wybuchł w innej części targowiska, kilka godzin po wybuchu.


czytaj więcej...

Praca dla budowlańca

Firma budowlana zatrudni osobę do pracy na elewacji oraz osobę do prac wykończeniowych (wymagana dokładność). 

Oferujemy atrakcyjne wynagrodzenie. 

Tel. 791 577 980


czytaj więcej...

Ze spaceru na S3 do więzienia


Policjanci pełniąc służbę na drodze S-3 zauważyli mężczyznę, który szedł pieszo poboczem drogi. Jak się okazało był to 25-letni mężczyzna który nie potrafił wytłumaczyć jak się znalazł na drodze szybkiego ruchu.

- Podczas wykonywania czynności służbowych przez funkcjonariuszy wobec mężczyzny okazało się, że jest on osobą poszukiwaną celem odbycia kary pozbawienia wolności. 25-letni mężczyzna został zatrzymany i przewieziony do zakładu karnego - tłumaczy sierż. szt. Łukasz Jackowiak, rzecznik komendanta Komendy Powiatowej Policji w Myśliborzu.

Poruszanie się pieszo po drodze ekspresowej jest zabronione zgodnie z przepisami ruchu drogowego.
czytaj więcej...

Praca dla sprzedawcy

Sklep firmowy Piekarnia i Cukiernia Bagietka w Chojnie poszukuje osoby do pracy na stanowisko 
sprzedawca

CV prosimy składać w sklepie przy ul. Jagiełły 20 w Chojnie. 
Atrakcyjne warunki pracy.

Kontakt: tel. 509 966 822


czytaj więcej...

Cedynia zaprasza na piknik modelarski


W nachodzącą sobotę 30 lipca na dawnym lądowisku  przy drodze wojewódzkiej nr 124  w Cedyni odbędzie się  piknik modelarski.

Przez  cały dzień odbędą się pokazy i spotkania z modelarzami, którzy opowiedzą o swojej pasji i wprowadzą w tajniki modelarstwa lotniczego.

Pogram : 

10:00 – otwarcie pikniku
10:30 – pokazy lotów modeli dronów – wyścig
11:00 – pokazy lotu modeli na uwięzi – klasa F2D
11:30 – pokazy lotu modeli szybowców termicznych klasy F5J
12:00 – pokazy lotu modeli akrobacyjnych klasy gigant zaliczanych do klasy F3M
12:30 – pokazy lotu modeli halowych o wadze 130 g.
13:00 – pokazy lotu quadrocopterem (dron) z filmowaniem
13:30 – pokazy lotu modeli śmigłowców zaliczanych w klasie F3C
14:00 – nauka latania modelem szybowca zdalnie sterowanego dla chętnych
14:30 – pokazy pojazdów militarnych zdalnie sterowanych
15:00 – pokaz lotu modelu bezogonowego (latające skrzydło)
15:30 – pokazy jazdy modeli zdalnie sterowanych typu Off- road, On-road , drift.
16:00 – pokazy lotu modeli paralotni zdalnie sterowanych
16:15 – starty modeli rakiet dużej mocy
16:30 – pokazy lotu innych modeli zdalnie sterowanych
17:00 – loty paralotniami (w przypadku sprzyjających warunków pogodowych )
20:00 - zakończenie pikniku modelarskiego.
czytaj więcej...

26 lipca 2016

Restauracja Piastowska zaprasza na degustację potraw


30 lipca w sobotę zapraszamy wszystkich mieszkańców Chojny i okolic o godzinie 18:00 do Restauracji Piastowska w Chojnie. 

Podczas spotkania chcemy pokazać i zaprezentować Państwu;

- kartę dań i kartę win 
- przedstawić nasze oferty na różne uroczystości rodzinne, chrzty, śluby, urodziny itp
- wnętrze restauracji, 
- pokoje gościnne 
- ogród z bezpiecznym placem zabaw dla dzieci z tyłu za restauracją


Szef kuchni Grzegorz Dończyk zaserwuje dania przygotowane specjalnie na spotkanie z Państwem (degustacja jest bezpłatna). Dla każdego gościa podamy lampkę białego wina.

Serdecznie zapraszamy, warto przyjść i poznać naszą restaurację

Można telefonicznie rezerwować stoliki tel.91 402 24 84
czytaj więcej...

Dachowanie samochodu osobowego niedaleko miejscowości Banie [foto]


Niedaleko miejscowości Banie doszło do wypadku samochodu osobowego. Auto dachowało, poszkodowane zostały cztery osoby. 

Do wypadku doszło we wtorek 26 lipca około godziny 16:00 na drodze wojewódzkiej nr 122 w okolicy miejscowości Banie. Samochód osobowy, w którym jechali dorośli i dzieci, dachował.

Trzech pasażerów samochodu osobowego, w tym jedna osoba dorosła i dwoje dzieci, zostali zabrani do szpitala. Jedna osoba, ze względu na ciężki stan, wymagała transportu śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Droga w miejscu zdarzenia na czas działań służb ratowniczych była zamknięta, po obu stronach utworzyły się długie korki.




czytaj więcej...

Kot z podciętym gardłem znaleziony przy leśnej drodze


W okolicach Gozdowic kobieta znalazła zwłoki kota z poderżniętym gardłem. Policja poszukuje właściciela zwierzaka aby ustalić czy zwierzę zostało przez kogoś zabite. 

Zwłoki kota przy leśnej dróżce odnalazła Pani Anna, która zawiadomiła policję, sprawą zajęło się również szczecińskie Towarzystwo Opieki Nad Zwierzętami.Kot nie miał żadnych innych widocznych obrażeń. Policja  prowadzi postępowanie. 

Jeżeli ktoś rozpoznaje kota i wie, kto był jego właścicielem prosimy o kontakt: tozszczecin@op.pl -
informują wolontariusze na swojej stronie. 
czytaj więcej...

Nowy rekord w polskiej piłce nożnej?


Coraz więcej wskazuje na to, że w polskiej piłce nożnej może paść nowy rekord transferowy, do czego może doprowadzić Leicester City - mistrz Anglii namierza bowiem nastoletniego Bartosza Kapustkę.

Rozgrywane we Francji piłkarskie Mistrzostwa Europy okazały się dla wielu uczestników doskonałą okazją do zaprezentowania swoich umiejętności przed potencjalnymi pracodawcami.

Z okazji skorzystali oczywiście niektórzy reprezentanci Polski, a w szczególności Bartosz Kapustka, którego nazwisko wymienia się m. in. obok Portugalczyka Renato Sanchesa (uznanego przez UEFA za najlepszego młodego zawodnika Euro 2016), Francuza Kingsleya Comana oraz Węgra Adama Nagy'ego.

18-letni Kapustka zabłysnął już w inauguracyjnym meczu Polski z Irlandią Północną, niespodziewanie wychodząc na murawę w podstawowym składzie.

Nastolatek świetnie poradził sobie jednak z presją, a do tego wielokrotnie imponował opanowaniem i techniką, zbierając po meczu pochwały od piłkarskich legend, takich jak RioFerdinand i Gary Lineker.

Kapustka wystąpił w czterech spotkaniach reprezentacji w trakcie Euro 2016, opuszczając jedno z powodu zawieszenia za kartki. Pomocnik zagrał w ćwierćfinałowym starciu biało-czerwonych z Portugalczykami, gdzie po rzutach karnych awans wywalczyli rywale, ostatecznie sięgając po swoje pierwsze mistrzostwo Europy.

Choć w ostatnim meczu biało-czerwonych we Francji, Kapustka nie zaprezentował się nadzwyczajnie, to nadal pokazywał w swoich działaniach duży spokój. Prezentacja jego umiejętności w trakcie turnieju zrobiła na wielu zagranicznych klubach dostatecznie duże wrażenie.

Jeszcze przed zakończeniem turnieju informowano o zainteresowaniu ze strony klubów z Niemiec, Hiszpanii, Włoch i Anglii. To właśnie z Premier League pojawiają się do tej pory najbardziej konkretne doniesienia, choć oczywiście nie ma jeszcze żadnych oficjalnych ustaleń.

Najnowsze informacje mediów brytyjskich sugerują, że do walki o podpis polskiego pomocnika włączył się Leicester City. Oferta, jaką mistrz Anglii miał przedstawić Cracovii, opiewa na kwotę 6 milionów euro.

Jeżeli doszłoby to transferu za taką sumę, to padłby nowy transferowy rekord w Ektraklasie. Na razie rekordzistą pozostaje skrzydłowy Adrian Mierzejewski, który pięć lat temu zamienił Polonię Warszawa na Trabzonspor za kwotę 5,25 miliona euro.

Kapustka stara się mimo wszystko skupić przede wszystkim na godnym reprezentowaniu barw Cracovii, chociaż w obliczu rosnącego zainteresowania jego usługami, zdecydywał się udzielić w tej sprawie komentarza.

"Bardzo się cieszę, że tak poważny klub jest mną zainteresowany. Nie wszystko jednak zależy ode mnie. W tej chwili za wcześnie na takie spekulacje. To, czy dam sobie radę w jakieś lidze, okaże się, gdy tam zagram", stwierdził.

Pomocnik jest jednak pewien, że w razie transferu nie miałby problemów z przestawieniem się na grę w innej lidze, przy czym zaznaczył, że wcale nie musi to być liga angielska.

"Uważam, że jestem przygotowany na ten krok i nie obawiam się tego. Powinienem sobie bez problemu poradzić w każdej lidze, do jakiej trafię. Nie zamykam się jednak na inne oferty. Do tego transferu podchodzę spokojnie, choć mam nadzieję, że wszystko rozstrzygnie się w najbliższych dniach", dodał.

Jeżeli Kapustka faktycznie trafi do Leicester, to w aklimatyzacji mógłby pomóc mu grający tam obrońca Marcin Wasilewski.

Działacze Cracovii milczą jednak w sprawie przenosin Kapustki, zdając sobie sprawę, że odejście tak ważnego zawodnika byłoby sporym osłabieniem.

Pomocnik zagrał w niedawnym wyjazdowym spotkaniu Cracovii z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza, choć nawet jego obecność nie była w stanie popsuć szyków dobrze zorganizowanej drużynie gospodarzy.

Porażka z podtarnowskim zespołem nadwątliła piłkarskie ambicje inotowania Cracovii, przy czym nie sposób nie wspomnieć tutaj o niedawnej kompromitacji drużyny w Lidze Europy, kiedy to w pierwszej rundzie wyeliminowała ją macedońska Skendija Tetowo.

Wypadając poza rywalizację w Europie, Pasom pozostała tylko rywalizacja w Polsce, choć póki co nie oznacza to wcale, że ekipa stanie się jednym z faworytów do tytułu mistrzowskiego.


Chociaż spędzenie kolejnego sezonu w Ekstraklasie na pewno zaszkodziłoby rozwojowi Kapustki, to bardzo możliwe, że jeszcze tego lata rozpocznie on nowy rozdział w swojej karierze poza granicami kraju.
czytaj więcej...

25 lipca 2016

Kompleksowe usługi sprzątające... na Błysk!


Szukasz kogoś rzetelnego i elastycznego do sprzątania Twojego domu lub biura? Firma Błysk w tym Ci pomoże. 

Oferujemy kompleksowe sprzątanie domów, mieszkań, obiektów biurowych, Czyszczenie dywanów, wykładzin oraz tapicerki meblowej, mycie okien, prasowanie, sprzątanie nagrobków, prace na indywidualne życzenie klientów i wiele innych ... na Błysk.


Oferujemy kompleksowe sprzątania: 
- domów, mieszkań, obiektów biurowych
- sprzątanie po remontach 
- czyszczenie dywanów, wykładzin oraz tapicerki meblowej 
- mycie okien
- sprzątanie nagrobków 
- prace na indywidualne życzenie klientów i wiele wiele innych... 
na Błysk!

Zapraszamy do kontaktu: 667 897 872
Anna Surmacz

czytaj więcej...

Nowa komenda jeszcze bez policjantów


Pomimo oficjalnego otwarcia nowej Komendy Powiatowej Policji w Gryfinie, policjanci nadal pracują w starym budynku przy ulicy Grunwaldzkiej w Gryfinie. 

- Pomimo oficjalnego otwarcia nowej siedziby Komendy Powiatowej Policji w Gryfinie w ubiegły piątek, gryfińska policja nadal pracuje w starym budynku przy ul.Grunwaldzkiej 9 i tam należy się zgłaszać we wszelkich sprawach.O terminie rozpoczęcia funkcjonowania gryfińskiej policji w nowym budynku poinformuje w odrębnym komunikacie - informuje oficer prasowy asp. sztab. Bogumił Prostak.

Otwarcie nowej komendy policji w Gryfinie miało miejsce 22 lipca i było połączone z wojewódzkimi obchodami Święta Policji. 
czytaj więcej...
 
Copyright © 2014 Chojna24.pl • All Rights Reserved.
Template Design by BTDesigner Published.. Blogger Templates • Powered by Blogger
back to top