niedziela, 14 lutego 2016

Ferie w siodle [foto]



Miłośnicy jeździectwa z Gminy Moryń spotykali się w drugim tygodniu ferii zimowych na terenie Ośrodka Jeździeckiego Podkowa w Skotnicy (gm. Moryń), którego właścicielem jest Wojciech Fragstein-Niemsdorff. Młodsze dzieci rozpoczęły swoją przygodę z końmi, a starsi doskonalili swoje umiejętności. 


Na zakończenie tygodnia, tradycyjnie, czekała na wszystkich gra terenowa, w której trzeba było błysnąć wiedzę jeździeck i pogoń za lisem. Ukrytego lisa znalazła Kasia Sosulska, gratulujemy!

Ognisko, pieczenie kiełbasek oraz rozstrzygnięcie konkursów (wiedzy i plastycznego), to finisz tygodniowych spotkań. Wszyscy uczestnicy otrzymali upominki. Natomiast 16 prac plastycznych można zobaczyć w stajennej galerii.

„Ferie w siodle” zostały dofinansowane przez Gminną Komisję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Dziękujemy wszystkim, którzy zechcieli zaangażować się w przygotowanie zajęć i sprawili, że były one atrakcyjnym wydarzeniem dla dzieci i młodzieży. Mamy nadzieję, że będziemy mogli spotkać się za rok.

czytaj więcej...

Koniec ferii w świetlicy wiejskiej w Gądnie [foto]


Dzieci ze Świetlicy Wiejskiej w Gądnie na zakończenie ferii zimowych odwiedził pracownik Nadleśnictwa Mieszkowice Olga Komorowska. Przybliżyła ona dzieciom informacje na temat swojej pracy, zwierząt żyjących w lesie, roślin chronionych i bezpieczeństwa podczas pobytu w lesie.

Pani Ola wyjaśniła, jak prawidłowo dokarmiać zwierzęta zimą - głównie ptaki. Podkreślała, że w czasie srogiej zimy dokarmianie jest koniecznością, a jeśli zacznie się dokarmiać zwierzęta, nie można tego zaniechać. Zaznaczyła także, że człowiek jest gościem w lesie i musi szanować zwyczaje gospodarzy, czyli zwierząt w nim mieszkających.

Podczas spotkania dzieci miały również okazję poznać życie wybranych zwierząt (sarny, dzika, lisa) zamieszkujących lasy naszej okolicy.

Dzieci z Panią Ola zaniosły do lasu pokarm dla zwierząt oraz ptaków. Spotkanie zakończyło się ogniskiem z kiełbaskami.

Serdeczne podziękowania za zorganizowanie tak wspaniałego spotkania dla Pani Nadleśniczy Nadleśnictwa Mieszkowice Iwony Główki Kamyszek oraz dla Pani Olgi Komorowskiej.

czytaj więcej...

Jak wygląda praca strażaków zawodowych? Młodzież z Krajnika Dolnego odwiedziła komendę powiatową


Przy większości jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych funkcjonuje Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza, jednostka tak jest powoływana w celu zainteresowanie młodzieży działalnością społeczną na rzecz ochrony przeciwpożarowej. 

Choć drużyny MDP nie biorą udziału w akacjach gaśniczych, są ważnym elementem działalności OSP. 

W sobotę 12 lutego członkowie MDP z OSP Krajnik Dolny wybrali się na wycieczkę do Komendy Powiatowej PSP w Gryfinie, gdzie miały okazję zapoznać się z wyposażeniem jednostki, zobaczyć próbny alarm strażaków zawodowych, stanowisko kierowania oraz poznać komendanta PSP. Młodzieżowej drużynie pożarniczej towarzyszył Starosta Gryfiński Wojciech Konarski. 


Fotorelacja z wczorajszego wyjazdu :)
Posted by OSP Krajnik Dolny on 13 luty 2016
czytaj więcej...

piątek, 12 lutego 2016

W Krajniku Górnym będą kwestować dla Piotrusia


Z inicjatywy sołtysa sołectwa Krajnik Górny Pani Ewy Simińskiej i sołtysa sołectwa Krajnik Dolny Mileny Klisowskiej w sobotę 13 lutego o godz. 18:00 oraz w niedzielę 14 lutego o godz. 12:30 zostanie zorganizowana zbiórka pieniędzy dla chorego Piotrusia z miejscowości Żórawie koło Gryfina. 

Do akcji przyłączają się ksiądz Hieronim Sebastian, dzieci ze świetlicy w Krajniku Górnym pod opieką Barbary Skibińskiej-Mizgier, które wykonały motylki z imieniem Piotrusia, będą wręczać wszystkim ofiarodawcą na rzecz chorego chłopca. Do akcji przyłącza się również OSP z Krajnika Dolnego wraz Młodzieżową Drużyną Pożarnicza. Akcja zorganizowana jest w porozumieniu i za pozwoleniem fundacji „Rycerze i Księżniczki”. Prosimy ofiarodawców o hojność
czytaj więcej...

Sprawdzamy samorząd: jakie diety otrzymują radni za swoją pracę?


Głównym obowiązkiem radnego jest praca społeczna. Nie mniej jednak radnym jako członkom organu kolegialnego przysługuje roszczenie o zwrot kosztów podróży i prawo do diety. Sprawdziliśmy więc jakie diety mają radni w poszczególnych gminach powiatu gryfińskiego.

Wysokość pensji przysługującej radnemu nie może w ciągu miesiąca przekroczyć półtorakrotnej kwoty bazowej określonej w ustawie budżetowej, dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe.

W minionym roku w cyklu artykułów z serii "Sprawdzamy samorząd" informowaliśmy o aktywność radnych w BaniachCedyni, Chojnie, Gryfinie, MoryniuMieszkowicach i Radzie Powiatu w Gryfinie.

Jakie diety otrzymują radni w poszczególnych gminach naszego powiatu?

Gmina Gryfino
Przewodnicząca - 1987,27 zł
Wiceprzewodniczący - 1589,81 zł
Radny, przewodniczący komisji - 1510,32 zł
Radny, członek dwóch komisji - 1457,33 zł
Radny, członek komisji - 1324,85 zł

Gmina Chojna
Przewodniczący - 1130 zł
Wiceprzewodniczący - 800 zł
Przewodniczący komisji - 800 zł
Radny będący członkiem dwóch komisji - 540 zł
Radny - 490 zł.

Do końca 2015 roku obowiązywały stawki:
Przewodniczący - 1320 zł
Wiceprzewodniczący, przewodniczący komisji - 1000 zł
Radny, członek dwóch komisji - 800 zł
Radny - 700 zł

Gmina Mieszkowice
Przewodniczący rady - 1320 zł 
Wiceprzewodniczący - 700 zł
Radny, przewodniczący komisji - 350 zł za posiedzenie
Radny, członek komisji - 300 zł za posiedzenie, kontrole

Gmina Moryń
Przewodniczący - 950 zł
Wiceprzewodniczący - 650 zł
Przewodniczący komisji - 450 zł
Radni - 350,00 zł

Gmina Cedynia
Przewodniczący - 1000 zł
Wiceprzewodniczący 700 zł
Przewodniczący komisji - 500 zł
Radny - 400 zł

Gmina Banie
Przewodniczącego - 1200 zł
Wiceprzewodniczącego - 600 zł
Przewodniczący komisji - 210 zł za udział w sesji lub posiedzeniu komisji
Radny - 180 zł za udział w sesji lub w posiedzeniu komisji

Gmina Widuchowa
Przewodniczący - 1230 zł
Przewodniczący komisji - 210 zł za udział w sesji i posiedzeniu komisji 
Radny - 190 zł dieta za udział w sesji i posiedzeniu komisji 

Powiat gryfiński
Przewodniczący Rady Powiatu, członkowie Zarządu Powiatu - 2 222,50 zł
Zastępca przewodniczącego Rady Powiatu, przewodniczący Komisji Stałych Rady Powiat - 1 540,00 zł
Radny będący członkiem komisji Rewizyjnej - 1400 zł
Pozostali radni - 1312,50 zł
czytaj więcej...

Praca - kierownik stacji paliw

Apexim AB Sp. z o.o. 

poszukuje osoby na stanowisko:
Kierownik Stacji Paliw
Obszar pracy: gmina Chojna




Opis stanowiska:
- pełnienie stałego nadzoru nad działalnością stacji paliw
-  realizacja celów sprzedażowych stacji

Wymagania:
- wykształcenie wyższe lub średnie
- minimum 5-letnie doświadczenie zawodowe w tym 3-letnie na stanowisku kierowniczym
- doświadczenie w branży paliwowej
- doskonała organizacja pracy
- znajomość pakietu MS Office
- kreatywność, inicjatywa i dyspozycyjność
- mile widziana znajomość języka niemieckiego

Adres e-mail dla CV: rekrut@poczta.fm











czytaj więcej...

"Okrąglak" powrócił, oprócz wypicia ulubionych trunków zagrasz tu w bilarda lub piłkarzyki


To właśnie w tym miejscu często spotykali się wagarowicze z okolicznych szkół średnich. Ten lokal miał wyjątkowy klimat, jakiś czas temu został zamknięty ale powrócił. Mowa o "okrąglaku" czyli barze przy ulicy Towarowej w Chojnie. 

W spokoju można tu wypić swój ulubiony trunek, obejrzeć ze znajomymi sportowe wydarzenie lub rozerwać się przy grze w bilarda lub piłkarzykach.


Drewniane stoły i ławki zostały zamienione na wygodne skórzane sofy, miejsce to wciąż jednak ma swój niepowtarzalny klimat.

Jak trafić do okrąglaka? Bar znajduje się za sklepem Biedronka, niedaleko dyskoteki Fiesta w Chojnie, możemy dojechać tam ulicą Towarową skręcając z ulicy Ogrodowej lub Jagiellońskiej. Lokal otwarty jest przez całą dobę.
czytaj więcej...

czwartek, 11 lutego 2016

W maju 1945 roku przywitało nas w Gryfinie słońce - wspomnienia Pani Józefy Kosteckiej z Lubanowa

Przychodzą takie chwile kiedy zastanawiam się dlaczego w moim życiu pojawiło się tak wiele zagmatwanych i skomplikowanych sytuacji życiowych, których rozstrzygnięcie przyniosło ból i cierpienie. Nazywam się Józefa Kostecka, od maja 1945 roku mieszkam w Lubanowie, dużej wiosce położonej na terenie Gminy Banie.



Mama Marianna Janicka
Urodziłam się 8 marca 1927 r. Moja rodzinna wioska Malanów znajduje się na terenie dzisiejszego powiatu pabianickiego, w gminie Lutomiersk. Mama Marianna Janicka, urodzona 13 VIII 1892 r. pierwsze lata życia spędziła w naszej rodzinnej wiosce. Była mądra, wyrośnięta i dojrzała na swój wiek. Gdy ukończyła 14 rok życia wraz z innymi osobami z okolic wyjechała do Niemiec "za chlebem". To był rok 1906, wioska nasza leżała w granicach zaboru rosyjskiego. W kolejnych latach tradycyjnie na początku wiosny wyruszała pociągiem do granicy Królestwa Polskiego. Kolejnym etapem drogi była wędrówka pieszo pograniczem "na czarno" przez obszary leśne. W okolicy wschodniej części Kalisza na rzece Prośnie przebiegała granica oddzielająca Królestwo Prus od Królestwa Polskiego.  Po pokonaniu rzeki pieszo, grupa idących "za chlebem" docierała do ustalonego miejsca, gdzie oczekiwały osoby związane z właścicielami gospodarstw zlokalizowanych na krańcach Królestwa Prus. Taka sytuacja trwała do roku 1914, kiedy wybuchła I wojna światowa. Mama regularnie w pierwszych tygodniach wiosny wyruszała do pracy, powracała przed świętami Bożego Narodzenia. Po wybuchu I wojny światowej została zmuszona do pozostania na terenie Niemiec do 1918 r.  Przez wszystkie lata pracowała w miejscowości Gischow, w majątku tym poznali się moi rodzice.


Mój tato Ignacy Pietrow był Rosjaninem, urodził się dalekim rosyjskim wschodzie. Szczególnie życiorys mojego taty okazał się złożony i powikłany.

Droga jaką pokonał mąż Pani Józefy w okresie I wojny światowej.
Mój tato nazywał się Ignacy Pietrow. Urodził się w 1882 r. jako drugie dziecko.  Szczególnie życiorys mojego taty okazał się złożony i powikłany. Urodził się i przeżył lata swojego dzieciństwa i młodości w miejscowości Maslova, w pobliżu miasta Tobolsk na odległym wschodzie wielkiej Rosji. Pochodził z rodziny ziemiańskiej. Ukończył szkołę handlową w Tobolsku. Najstarszy w rodzeństwie był brat Jan. Wybuch I wojny światowej wyznaczył symboliczny koniec sielskiego i monotonnego życia na rosyjskim Bliskim Wschodzie. Mój tato w 1915 r znalazł się w niewoli w niemieckiej w wiosce Gischow, tutaj poznał moją mamę. Najbliżsi mojego taty pozostali w rodzinnym majątku. Z opowiadań zapamiętałam, że nazwisko Pietrow było znane w całej okolicy, rodzina była właścicielem dużych posiadłości ziemskich, zatrudniali dużo miejscowych osób. To wszystko do czasu wybuchu rewolucji bolszewickiej. Rewolucyjne wrzenie szybko rozprzestrzeniało się na obszar całego państwa. Dom rodzinny i zabudowania gospodarcze stanowiły główny cel dla miejscowych bolszewików. Przedostali się sprawnie  na teren majątku rodzinnego mojego taty, po czym rozpoczęli poszukiwania właścicieli, aby dokonać demonstracyjnej egzekucji. W tym czasie matka mojego taty przebywała w pomieszczeniu znajdującym się na parterze budynku mieszkalnego. Przez okno znajdujące się na parterze, fanatycy wrzucili granat, babcia zginęła na miejscu. Przekonani, że ogień zmusi właścicieli do opuszczenia budynku zaczęli podpalać kolejne części domu i budynki gospodarcze. Dziadek był świadkiem tragedii i tylko sobie wiadomym sposobem wraz z najstarszym synem oddalił się od płonących budynków i ratował ucieczką. Ludzie z wioski po latach wspominając tragedię wspominali, że uciekinierzy kierowali się do brzegu Morza Ochockiego i szczęśliwie dotarli do Japoni. Nigdy później nie dotarły do nikogo z mojej rodziny jakiekolwiek informacje o dziadku i wujku, nie mam pojęcia czy przeżyli.
                                                                       
Przypuszczalna droga ucieczki dziadka Pani Józefy
Tobolsk z początku XVIII w.

Gdy ciąża mamy stała się widoczna moja babcia zdecydowanie zażądała aby opuściła wioskę

Moja mama w 1918 r. tradycyjnie wraz z nastaniem jesieni powróciła z Niemiec do rodzinnej wioski. Powstał wtedy poważny problem w życiu mojej mamy, ponieważ była w ciąży. Gdy ciąża stała się bardziej widoczna, babcia zdecydowanie zażądała aby opuściła rodzinną wioskę. Moja mama powróciła do Niemiec w końcu 1918 r. Brat mój Bolesław urodził się 8 maja 1919 r. Był najstarszym dzieckiem moich rodziców. Niemowlak w pierwszych tygodniach swojego życia połknął kawałek szkła, mocno wymiotował, przerażony ojciec próbował uratować malutkiego syna, zdecydował, że konnym wozem zawiezie go do lekarza, który mieszkał w sąsiedniej wiosce. Niestety mały Bolesław w czasie drogi zmarł. Rodzice zdecydowali, że powrócą do wolnej Polski, do rodzinnej wioski mojej mamy.  6 VIII 1920 r. urodził się mój drug brat Władysław. W końcu 1920 r. rodzice wraz z małym Władziem przekroczyli granicę polsko - niemiecką i wyruszyli w dalszą drogę do Malanowa.  Po powrocie do rodzinnej wioski mamy wzięli ślub. Tato okazał się zdolny i pojętny. Szybko nauczył się rzemiosła budowlanego i zaczął samodzielnie wykonywać prace budowlane, później często słyszałam bardzo pochlebne opinie o wykonywanej przez ojca pracy. Wykonywał różne prace budowlane: stawiał piece z cegły, pokrywał dachy budynków słomą lub trzciną, wykonywał samodzielnie drewniane drzwi i wiele innych prac.



W wiosce Malanów stoi do dziś mój rodzinny dom. Kiedy po raz ostatni odwiedziłam rodzinne strony w 2004 r. poprosiłam obecnych mieszkańców o możliwość obejrzenia pomieszczeń, oczywiście wyrazili zgodę, jednak właścicielka w pewnej chwili przedstawiła mi akt własności. Zapewniłam, że uczestniczę tylko w "podróży do przeszłości".

W roku 1924 opuścił rodzinę i  wyruszył do Niemiec. Zamieszkał na wyspie Rugia, znalazł pracę

Tato wykonywał  swoją pracę z poświęceniem, jednak poważny problem stanowiło otrzymanie zapłaty, często odwlekano termin. Trudna sytuacja finansowa moich rodziców zmusiła tatę do podjęcia decyzji o powrocie do Niemiec.W roku 1924 opuścił rodzinę i  wyruszył do Niemiec. Zamieszkał na wyspie Rugia, znalazł pracę. Często pisał listy, zapamiętałam, że mama w tym czasie szczęśliwa podkreślała, że w listach posługuje się coraz lepszym językiem polskim. Po ślubie rodziców, w okresie czterech pierwszych lat zamieszkiwania w Polsce przyszło na świat dwoje mojego rodzeństwa : siostra Janina (ur. 1925),  najmłodszy brat Edward (ur. 1929). Najstarsza siostra krótko po porodzie umarła. W naszym rodzinnym domu zamieszkiwała  młodsza siostra mojej mamy,  która urodziła córkę będąc samotną i nagle opuściła rodzinną wioskę (nigdy później nie interesowała się losem swojej córki). Dziewczynka urodziła się w 1926 r., miała na imię tak samo jak nieżyjąca siostra - Janina, cieszyła się dobrym zdrowiem, była dobrym dzieckiem. Nieszczęście umożliwiło wyjazd pozostającej pod opieką babci i mojej mamy, małej Janinie, posługując się aktem urodzenia mojej nieżyjącej siostry wraz z moją rodziną do Niemiec. Wspólnie z mamą w roku 1931 do Niemiec, gdzie od kilku lat przebywał tato.


Przez cały okres wojny działania wojenne omijały szczęśliwie wyspę

Gdy wybuchła II wojna światowa ukończyłam 12 lat, uczęszczałam do V klasy Szkoły Podstawowej w Altenkirchen na wyspie Rugia. W latach 1941-1945 byłam uczennicą szkoły zawodowej, klasy były podzielone na żeńskie i męskie. Uczyłam się wielu czynności, między innymi prac krawieckich, udzielania pierwszej pomocy lekarskiej, gotowania. Przez cały okres wojny działania wojenne omijały szczęśliwie wyspę. Rodzina moja zamieszkiwała mały, podpiwniczony budynek mieszkalny, który znajdował się na terenie majątku. Moja mama była kucharką na stołówce, w której przygotowywano ciepłe posiłki dla robotników. Tato był przez cały ten okres brygadzistą w majątku. 5 V 1945 r. do wioski wkroczyli żołnierze radzieccy.  Tato kolejny raz wykazał się dużą zapobiegliwością, ponieważ od dawna na terenie majątku i wioski mówiono, że sowieci zbliżają się szybko do linii Odry. Budynek mieszkalny był podpiwniczony, jednak wejście do pomieszczenia znajdowało się od zewnątrz, było "na stałe" zablokowane. W moim małym pokoju wykuł otwór w podłodze, który zakrył dywanem i ustawił  łóżko. Ukryłam się z Janiną, kiedy pojawili się żołnierze w wiosce. Gdy okazało się, że tato mój jest Rosjaninem, rozpoczęły się rozmowy wyjaśniające, w których tato zachowywał dużo spokoju. Do mieszkania po jakimś czasie przybył jeden z ważniejszych w hierarchii czerwonoarmistów i żądał wyjaśnienia skomplikowanej sytuacji. Zakończenie wojny niestety nie wiązało się z uzyskaniem przez jeńców wojennych wolności. W myśl sowieckiego prawa (kodeks karny z 1936 r.) każdy czerwonoarmista, który trafił do niewoli uważany był za zdrajcę. Tato mój pomimo, że w czasie I wojny światowej trafił do niewoli, pozostawał na obszarze Niemiec do 1945 r. podlegał poważnym represjom. Przysłuchiwałam się rozmowom w których tato ze spokojem wyjaśniał swoją zawiłą sytuację. Słyszałam kroki, rozmowy, życie  toczyło się nadal, a ja  schylona i ukryta wraz z moją przyrodnią siostrą w małym pomieszczeniu piwnicy, przysłuchiwałyśmy się rozmowom. Wejście do piwnicy przez okres dwóch dni było zakryte dywanem i metalowym łóżkiem. Wyjaśnienia ustały, nasza czujność została uśpiona. Opuściłam piwnicę, kiedy tato wyraził zgodę, przeświadczony, że nie grozi nam niebezpieczeństwo ze strony wyzwolicieli oraz, że sytuacja została załagodzona. Powróciłam do rzeczywistości. Rozpoczął się koszmar dla ludności miejscowej. Moją koleżankę Elzę Herde siedmiokrotnie zgwałcono, zmarła w wyniku zakażenia. Moja ciotka, która podobnie jak mama przyjechała na Rugię za chlebem, wyszła za mąż przed wojną za Niemca. Została kilkakrotnie zgwałcona w obecności swoich dzieci. Ogromu tragedii jakie się wydarzyły po 5 V 1945 r. w małej rugijskiej wiosce nikt chyba nie przewidział. Nastał czas polowań na kobiety, masowych gwałtów, bolszewicy traktowali miejscowe kobiety jako łupy wojenne, Nigdy nie przypuszczałam,że koszmarne, upiorne zdarzenia, które nastąpiły na sennej, spokojnej Rugii będą mi towarzyszyły przez całe życie jak cień.

Altenkirchen - najstarsza parafia na wyspie Rugia

W kolejnej części  zaprezentujemy dalsze wspomnienia pani Józefy Kosteckiej z Lubanowa.




Autorem działu regionalno - historycznego w portalu chojna24.pl jest Andrzej Krywalewicz. Znasz ciekawe historie? Posiadasz ciekawe fotografie? Zapraszamy do kontaktu: andrzejkrywalewicz@chojna24.pl lub tel. 793 069 999
czytaj więcej...

Praca dla kucharza lub pomocy kucharza

Restauracja Capri poszukuje osoby do pracy na stanowisku
kucharz / pomoc kucharza

Szczegółowe informację na temat pracy udzielane są na miejscu - w restauracji 
Capri w Chojnie, ul. Jagiełły. 

Osoby zainteresowane mogą się również kontaktować poprzez e-mail: capri@capri-restauracja.pl

czytaj więcej...

"Deklaracja Przyjaźni" - zobacz najnowszy klip chojeńskiego rapera [video]


"Deklaracja Przyjaźni" to najnowsza muzyczna propozycja od pochodzącego z Chojny rapera wydającego pod pseudonimem Heruś. Wideoklip miał swoją premierę w ostatnich dniach. 

Teledysk do utworu "Deklaracja Przyjaźni" został nagrany w Warszawie. Jest to trzeci singiel rapera zapowiadający jego pierwszą solową płytę "Rap dla moich ludzi".

Chojna24.pl patronuje twórczości chojeńskich raperów.

W ubiegłym roku w artykule Raperzy nie zapominają skąd pochodzą, poznaj twórczość artystów z Chojny pisaliśmy o utworze nagranym w Chojnie i o Chojnie.



czytaj więcej...

Dziergi szykuje drugą płytę, zobaczcie najnowszy wideoklip "Przebudzenie" [video]


W ostatnich dniach swoją premierę miał najnowszy klip pochodzącego z Chojny rapera Dziergiego. Utwór pt. "Przebudzenie" promuje drugą płytę artysty. 

- Mój materiał jest dużo dojrzalszy od mojego debiutanckiego, ma na celu ukazanie siebie z drugiej strony. Singiel promujący to utwór który ma naklaniac do refleksji, poderwania się do walki. Motywować aby stać się lepszą osobą. W utworze ukazuje, że byłem już na dnie emocjonalnym ale dałem sobie sam z tym radę bo bardzo tego chciałem, chciałem zmienić swoje życie na lepsze. Utwór ten jest początkiem promocji nowej płyty "Nowy, Stary Ja Ep" - mówi Ariel Dziergas, który tworzy pod pseudonimem "Dziergi". 

Klip został nagrany w Warszawie. Rok temu Dziergi wydał swój pierwszy album "Lepiej Późno Niż Wcale EP".

Nasz portal patronuje twórczości chojeńskich raperów. O Dziergim pisaliśmy wielokrotnie na łamach naszego portalu w artykułach Debiutancka płyta chojeńskiego rapera: Dziergi - Lepiej Późno Niż Wcale lub Raperzy nie zapominają skąd pochodzą, poznaj twórczość artystów z Chojny


czytaj więcej...

Ciągnik siodłowy z naczepą wypadł z drogi



Do kolizji z udziałem samochodu ciężarowego doszło w czwartek 11 lutego. Ciągnik siodłowy z naczepą wpadł w poślizg i zatrzymał się w rowie.


Do zdarzenia doszło na odcinku drogi wojewódzkiej nr 120 pomiędzy Gryfinem a Wełtyniem. To popularna trasa wśród kierowców ciężarówek, którzy w Gardnie zjeżdżają na drogę ekspresową S3.

Ciągnik siodłowy z naczepą przewrócił się na bok, na miejsce zostały wezwane służby ratunkowe. Nikt nie został ranny, jednak na czas podnoszenia ciężarówki kierowcy musieli liczyć się z utrudnieniami. 
czytaj więcej...
 
Copyright © 2014 Chojna24.pl • All Rights Reserved.
Template Design by BTDesigner Published.. Blogger Templates • Powered by Blogger
back to top