Reklama [góra]

Jak wygląda życie w Kenii? Uczniowie wysłuchali opowieści siostry Casty


W czwartek 18 października do Szkoły Podstawowej Nr 1 im. Janusza Korczaka w Chojnie w ramach Archidiecezjalnej Animacji Misyjnej zawitał niecodzienny gość – siostra Casty z Kenii. Organizatorzy poprosili uczniów, aby podzielili się swoimi przemyśleniami po tym spotkaniu. 

Katarzyna Maksymowicz 

„Wczorajszy dzień był ciekawy, przyjechała do nas zakonnica z Kenii i opowiadała, jak wygląda tam życie. Żyrafy, lwy i zebry to jedyne co mi się zawsze kojarzyło z rejonami Afryki. Przychodzenie do szkoły i uczenie się to najgorsze, o czym mogłam myśleć, lecz po spotkaniu w auli szkolnej zmieniłam zdanie. Dużo razy słyszałam o tym kontynencie i zawsze, jeśli ktoś o nim opowiadał, słyszałam słowa „bieda”, „mało wody”. Faktycznie w Kenii tak jest, ale istnieje jeszcze inny problem, a mianowicie edukacja i nauka. Nie jeden mój kolega czy koleżanka powiedzieliby, że „jaki w tym problem?” Lub, że „zazdroszczą”, ja też tak uważałam póki zakonnica nie pokazała nam zdjęć i nie opowiedziała o tym dokładnie. 

Po spotkaniu stwierdziłam, że nauka jest ważna i potrzebna. Miałam sen, w którym postawiłam się na miejscy tych dzieci z Kenii. A więc miałam 11 lat, w rodzinie było 6 braci, a ja byłam jedyną dziewczynką. Ciężka praca i obowiązki należały do moich braci i taty, jeden z nich poszedł do szkoły, był najstarszy i rodziców stać było tylko na opłacenie jednego dziecka, a drugi dostał propozycję opłacenia jego czesnego dzięki pieniądzom zebranym w polskich szkołach. Mama zawsze starała się coś znaleźć nam do jedzenia i opiekowała się nami. Natomiast ja zawsze siedziałam i nic prawie nie robiłam, trochę pomagałam mamie, bo byłam najmłodsza. Moja dwójka rodzeństwa zawsze mi opowiadała po szkole, jak tam jest ciekawie i fajnie, nie muszą pracować, tylko cieszyć się ze swojego rozwoju, a ja im tylko zazdrościłam. 

Po obudzeniu się, wstałam i pomyślałam, że jeśli też miałabym siedzieć całe dni w domu, albo pracować w moim wieku tak, jak dorośli, to byłabym bardziej zmęczona niż po całym dniu w szkole. Dotarło do mnie, że dzięki nauce mogę osiągnąć dużo, mieć wymarzony zawód, a nawet kształcić się duchowo i pomagać, jak właśnie ta siostra zakonna, co jest piękne.” 

Piotr Szatan 

„Wczoraj, w dniu 18.10.2018 r. o godzinie 13:45 na szkolnej auli odbyło się spotkanie z misjonarką Casty z Kenii z miasta Kipsing. Było bardzo ciekawie, siostra Casty była bardzo wesoła i towarzyska. 

Pokazała nam lokalne stroje i instrumenty, szaty są bardzo bogato wyposażone i kolorowe, instrumenty bardzo głośne i wyraziste. 

Siostra z Kenii na prezentacji pokazała nam, jak wyglądają szkoły, internaty i domy oraz dowiedziałem się, że w Kenii nie ma do tego bieżącej wody. 

Szkoły są tam bardzo biedne i mają słabe wyposażenie, internaty są proste i przypominają bardziej stare szpitale, łóżka są piętrowe. Tamtejsze domy są bardzo niskie i przypominają szałasy, ludzie w Kenii są bardzo biedni i potrzebują pomocy. Dzieci są bardzo odważne, chłopcy od małolata uczeni są walki i polowań, a dziewczyny w wieku 15 lat mają już kilkoro dzieci, dlatego od małego są uczone macierzyństwa.” 

Wiktoria Kalarus 

„Wczoraj w naszej szkole odbyło się spotkanie z siostrą Casty, która przyjechała do nas aż z Kenii. 

Celem spotkania było zapoznanie nas z ich kulturą oraz pokazanie na czym polega ich codzienne życie, a także edukacja. Rozmowa dotyczyła również projektu „Adopcja na odległość” polegającym na zasponsorowaniu edukacji dla „adoptowanego” dziecka. W Kipsing, mieście, w którym znajduje się szkołą i internat, możliwości edukacji ma tak naprawdę niewiele młodych ludzi. Większość nastolatków przygotowywana jest do życia w buszu bez wykształcenia. Dziewczynki, już w wieku 12 lat wydawane są za mąż, a chłopcy przygotowywani są do zostania wojownikami. 

Szkoła w Kenii wygląda trochę podobnie, ale jednak różni się od naszych współczesnych szkół. Dzieci uczą się prawie wszystkich tych samych przedmiotów, jak my, tylko że naukę informatyki zaczynają dopiero w szkole średniej. W klasach nie ma takiej wygody, jak u nas, czasami dzieci muszą siadać w trójkę w jednej ławce, mimo to są bardzo ciekawi i nastawieni bojowo do nauki. Podobnie jest z książkami i innym wyposażeniem, w grudniu – styczniu zeszłego roku nasza parafia zbierała piórniki, które później podarowaliśmy dzieciom z Kenii. 

W tym roku nasza szkoła również postanowiła wspomóc edukację w Kenii. Zorganizowano kiermasz misyjny, w którego stworzeniu brała udział wraz a całą moją klasą. Przygotowaliśmy zakładki do książek, które później sprzedano. Z pomocą innych uczniów udało nam się zebrać 1200 złotych. Pieniądze z kiermaszu zostaną oczywiście przekazane na edukację dla kolejnych dzieci. 

Mamy nadzieję, że w przyszłości uda nam się zasponsorować więcej dzieci i będą mogły się kształcić. 

Według mnie siostra Casty jest osobą o wielkim sercu. Bardzo podoba mi się jej nastawienie do życia, ludzi i całego świata. Jest radosną i promienną kobietą, co jest absolutnie cudowne! Na samym końcu spotkania mogłam porozmawiać z nią i poznać się bliżej, czego na pewno nigdy nie pożałuję. Pożegnaliśmy siostrę Casty uściskami i pozdrowieniami. Jest ona najciekawszą i najbardziej szlachetną osobą, jaką do tej pory poznałam. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy.” 

Jakub Ryś 

„Dnia 18.X.2018 r. w Szkole Podstawowej im. Janusza Korczaka w Chojnie odwiedziła nas misjonarka Casty z Kenii. 

Mówiła o szkole w Kipsing i o tamtejszym systemie edukacji. Dowiedziałem się, że jeśli dzieci nie idą do szkoły, to są wydawane za mąż. Ludzie w Kenii żyją w domach z gałęzi, bez dostępu do internetu i bieżącej wody. Opowiadała też o tamtejszych strojach i instrumentach. Dzięki niej uświadomiłem sobie, w jakich luksusach żyję.”

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.