Reklama [góra]

"nie dostaliśmy już wagonów krytych, spaliśmy pod gołym niebem, wielu ludzi pomarło... " - wspomnienia Szczepana Siwiery


Szczepan Siwiera, podobnie jak tysiące innych Polaków, został przesiedlony na ziemie odzyskane ze wschodu, z terenów dzisiejszej Ukrainy. Ten sędziwy mężczyzna od blisko 70 lat mieszka w miejscowości Rurka, oddalonej 4 kilometry od Chojny. Pomimo sędziwego już wieku, dobrze pamięta okres wojny, która odbiła piętno na jego życiu. 

Urodziłem się w roku 1932 w miejscowości Uhrynów powiat Podhajce województwo Tarnopol - rozpoczyna swoją historię Pan Siwiera, dziś to niewielka miejscowość przy polsko - ukraińskiej granicy, oddalona od Lwowa o nieco ponad 120 kilometrów. 

Nasza rodzina zamieszkiwała dom, mieliśmy ziemie na której prowadzona była uprawa różnych warzyw. W tamtych czasach nie było wielkich maszyn rolniczych, rodzice musieli zebrane zboże młócić cepem, wszystko robili ręcznie, piekli nawet chleb. Nie było sklepów. Wieś w której mieszkaliśmy nie była mała, posiadała uliczki ale bez nazw własnych. Ulica przy której zamieszkiwałem, swoje gospodarstwa miało jeszcze około dwudziestu pięciu rodzin. 

Dziś wieś liczy około 800 mieszkańców. 

Nie mieliśmy kościoła tylko kaplicę rzymsko-katolicką, msze święte odbywały się bardzo rzadko, mój tata chodził na msze do Podhajec, niedaleko nas był również kościół prawosławny. Przy kościele mieszkał mój wujek. Ojciec prowadził własną kuźnię, był kowalem, matka nigdzie nie pracowała, wychowywała dzieci. Miałem siedmioro rodzeństwa - najstarsza siostra Weronika urodziła się w 1923r, później był Bronisław (1925 r.), Józef (1928 r.), Stanisław (1930 r.), Franciszka (1935 r.), Michał (1939 r.) i Piotr (1942 r.). 

Szkoły i różne ważne instytucje znajdowały się w mieście Podhajec, oddalonej od Urynowa o ponad 6 kilometrów. 

Czas wolny spędzałem na podwórku szwędająca się tu i ówdzie, nie miałem zabawek, roweru, nie było słodyczy, jedynie jabłko można było podwędzić sąsiadowi. W Uhrynowie nie było szkoły, Polskie szkoły znajdowały się w Podhajcach i tam dochodziłem pieszo. Nie raz zdarzyło się, że w zimę saniami jechał Ukrainiec, nie dość, że nie wziął, to jeszcze batem przyłożył. Po raz pierwszy do szkoły poszedłem do drugiej klasy, na wschodzie ukończyłem jeszcze czwartą klasę. Życie było bardzo ubogie, ponieważ utrzymywaliśmy się z niewielkiej ilości gruntów jakie posiadali rodzice. W naszej miejscowości po sąsiedzku mieszkali i Polacy i Ukraińcy. 

Choć administracyjnie ziemie znajdowały się w granicach II Rzeczypospolitej, zamieszkiwała je zarówno ludność polska jak i ukraińska. Wszyscy żyli w zgodzie. W 1939 roku Niemcy napadły na Polskę, czym rozpętały drugą wojnę światową. 


Gdy wybuchła wojna, sytuacja życiowa pogorszyła się, powstał chaos i przyszedł strach, baliśmy się o swoje życie i co dalej będzie z nami. Do wojska powołany został mój brat Bronisław. Żołnierze niemieccy byli kilka razy w naszej wsi, zabrali wszystkie krowy mówiąc że nie mają czym karmić żołnierzy. 

Początkowo Niemcy mieli z ZSRR podpisany pakt o nieagresji, w czerwcu 1941 roku rozpoczęła się niemiecka operacja na froncie wschodnim, a na terenach dzisiejszej Ukrainy utworzono niemiecką administrację. Na mieszkańców nakładano wysokie kontyngenty, czyli obowiązkowe dostawy na rzecz wojska. 

W pobliżu nas był front, słychać było huk wybuchów i strzały. Każdy chował się gdzie mógł. Pamiętam, jak kiedyś przywieziono wóz z martwymi niemieckimi żołnierzami, inni żołnierze pozbawili ich butów i osprzętu, szukali dokumentów. Nie chowali u nas tych ciał, musieli gdzieś dalej je wywozić. 

Po agresji Niemiec na ZSRR, rozpoczęła się eksterminacja ludności żydowskiej. Po klęsce Niemiec w 1943 roku w bitwie pod Stalingradem, ludność narodowości ukraińskiej rozważała wywalczenie niepodległości. W tym samym roku ukraińscy nacjonaliści rozpoczęli krwawe pogromy mające na celu eksterminację ludności polskiej. 


Ukraińcy w okolicznych wsiach i miejscowościach wybijali i mordowali i głodzili Polaków. W mojej miejscowości Ukraińcy sprzeciwili się agresji, kazali nam opuścić domostwa i uciekać. Nie chcieli zabijać, ale w okolicznych wioskach trwały pogromy i mordy. 

To nie była już groźba tylko ostateczność. Wyjechaliśmy do Podhajec tam czekaliśmy na wyjazd, jak długo tam byliśmy to nie pamiętam. Stacja wyjazdów była w Kozowie wagony były kryte spaliśmy na workach. Wyjechałem pierwszym transportem do stacji Mikulczyce tam nas wyładowano i czekaliśmy na dokończenie torów by dojechać na zachód. 

Uciekające rodziny mogły zabrać tylko to, co dały radę udźwignąć. Często były to drobne, niezbędne przedmioty codziennego użytku, jakieś zwierzę hodowlane, które mogłoby dawać pożywienie. Z Mikulczyc nie dostaliśmy już wagonów krytych, spaliśmy pod gołym niebem, wielu ludzi pomarło... 


Spoglądając dziś na mapę, odległość pomiędzy Podhajcami a Rurką, czyli miejscowością, którą Szczepan Siwiera zamieszkuje dziś, to ponad 1100 kilometrów. W tamtych czasach linie kolejowe były w budowie, nie było ich zbyt dużo, taka podróż trwała często kilka miesięcy. 

Ostatnim przystankiem było Lisie Pole. Po przyjeździe zostaliśmy wyładowani na łąkę przy stacji. Ojciec zostawił nas tam i poszedł szukać dla nas domu. Dom znalazł w Rurce osiedliliśmy się tam z rodzina.. Jedynym zwierzęciem które przywieźliśmy ze sobą była krowa. 

Rodzina Siwierów dotarła do miejscowości Rurka w gminie Chojna dokładnie 12 września 1945 roku, czyli blisko cztery miesiące po zakończeniu wojny. 

Cały okres od wyjazdu z Uhrynowa byliśmy jak bezdomni, spaliśmy gdzie popadnie, nie mieliśmy zaopatrzenia. Do tej pory jestem pod wrażeniem pełen podziwu dla swoich rodziców jak zdołali nas wszystkich wyżywić przez tak długa podroż i uchronić przed śmiercią. Owszem odbiło się to na naszym zdrowiu fizycznym i psychicznym bo to co przeżyliśmy pozostawia piętno na całe życie. 

3 komentarze:

  1. JEeBAĆ RUSKIE KURrWY!!! TERAZ TO MOGĄ NA DUPĘ PODCIERAĆ! POLSKI NARÓD JEST NIEDOZAJEBANIA!!! PÓKI MY ŻYJEMY!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OD podcierania dupy to jesteś ty, póki ty żyjesz

      Usuń
    2. TAAA... a u was Ruskich jest "póki mysz jemy!" :DDD Pieerdol się RUSKA PAŁO!!! I módl się do boga Putina abym Cię w ciemnej ulicy nie dorwał!!!

      Sybirakk

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.