Z wizytą u założycieli SOSW w Chojnie


Uczestnicy Koła Historycznego, działającego przy chojeńskim SOSW od kilku tygodni przygotowywali się do spotkania z Państwem Marią i Adolfem Chmura, który jest współzałożycielem szkoły. Podczas zajęć koła historycznego zapoznali się z obszernymi wspomnieniami małżonków, wieloletnich pracowników SOSW. 

Pan Adolf w Sierpniu 1958 roku przyjechał z panem Edmundem Winiarskim do Chojny, miasta jeszcze w dużej części nieodbudowanego ze zniszczeń II wojny. Jako współzałożyciele organizowali rozpoczęcie roku szkolnego 1958/59, nadzorowali prace wykończeniowe w budynku szkolnym i internatu. Przyjmowali pierwszych uczniów w historii SOSW, nadzorowali i wspierali trudne, pionierskie początki Ośrodka. Pani Maria Chmura przepracowała w szkole 41 lat jako krawcowa, zaopatrzeniowiec i magazynier. 21 Listopada odwiedziliśmy Państwa Chmura. Spotkanie odbywało się w szczerej, serdecznej atmosferze. Chętnie odpowiadaliśmy O funkcjonowaniu dzisiejszej szkoły, odpowiadaliśmy na pytania i uzyskaliśmy odpowiedzi na wiele pytań, które nas ciekawiły. To było bardzo miłe spotkanie. Opuściliśmy mieszkanie szanownych małżonków, założycieli szkoły pod dużym wrażeniem spotkania, świadomi wyjątkowości wizyty i szczerej rozmowy. Pan Adolf tak wspomina początki pracy w Chojnie: 

„… Edmunda Winiarskiego poznałem w Zamościu. On wówczas studiował w Warszawie pedagogikę specjalną. Zaraz pojechaliśmy do Warszawy, przyjęli mnie na kierunek pedagogiki specjalnej. Gdy rozpocząłem studia zaoczne, otrzymałem jednocześnie skierowanie do podjęcia pracy w szkole specjalnej. Otrzymaliśmy trzy oferty pracy, w trzech szkołach w województwie szczecińskim. Do wyboru przedstawiono nam Chojnę, Świnoujście, Szczecin do wyboru. Wybraliśmy małe miasto na południu województwa – Chojnę […] Dwa budynki szkolne zostały udostępnione społeczności szkolnej, dwa kolejne były zniszczone. Należało zorganizować lekcje od 8 rano. Po południu dzieci grupami odrabiały lekcje w klasach szkolnych. W internacie nie odbywała się nauka własna. Grupami udawali się do szkoły, wychowawca dyżurujący w danej grupie, prowadził do wyznaczonej sali. Było śniadanie, drugie śniadanie, podwieczorka nie było. Obiad zawsze dwudaniowy. Wieczorami odbywały się zajęcia w internacie, w świetlicach robiły własne różne rzeczy, przecież telewizorów jeszcze nie było […] Łózka metalowe, sienniki pochodziły raczej z czasów szpitalnych. Podobnie pościel była biała poszpitalna, firany, szafki ustawione przy łóżkach. Przez kolejne lata mojej pracy, co jakiś czas odnajdywałem "ślady - pamiątki" przedwojennego chojeńskiego szpitala w salach, budynkach gospodarczych, a nawet w ogrodzie...”.






AK/XI 2023

Prześlij komentarz

Nowsza Starsza