Nieuchwalony budżet Chojny. Gdzie kończy się sprzeciw, a zaczyna odpowiedzialność? – list byłego radnego


Do naszej redakcji trafił list byłego radnego miejskiego w Chojnie Rafała Skrzypka dotyczące problemów z uchwaleniem budżetu gminy Chojna na rok 2026. 

Rafał Skrzypek był radnym Rady Miejskiej w Chojnie w latach 2006-2013. W październiku  2013 zarzekł się mandatu radnego. 

Poniżej publikujemy treść listu: 

Przełom roku okazał się bardzo gorący w chojeńskiej polityce lokalnej. Niespodziewanie radni nie przyjęli budżetu gminy na 2026 rok. Sprawa odbiła się echem dość szeroko, zauważyły ten fakt nawet media krajowe. W szumie informacyjnym mieszkańcy mają problem, aby wyrobić sobie zdanie. Oczywiście, jak to zwykle bywa, wierni wyznawcy każdej ze stron widzą tylko część prawdy i na tej podstawie utwierdzają się w przekonaniu: „moi mają rację”. Tymczasem w tym sporze coraz mniej chodzi o racje i argumenty, a coraz bardziej o to, kto kogo politycznie przetrzyma.

Zgodnie z przepisami burmistrz gminy Chojna przedstawiła projekt budżetu do 15 listopada 2025 roku. Rada Miejska miała czas do końca roku (a w uzasadnionych przypadkach do końca stycznia 2026 roku), aby budżet przyjąć. Oczywiście każdy radny ma prawo głosować przeciw, jeśli nie zgadza się z planem rocznych przychodów i wydatków, jakim jest budżet. Można by więc powiedzieć, że skoro tylu radnych nie poparło projektu, to skorzystali ze swojego prawa. Pojawia się jednak pytanie: czy na tym odpowiedzialność rady się kończy?

Warto przy tym uczciwie zauważyć, że nie wiemy, czy projekt budżetu w obecnym kształcie rzeczywiście uwzględniał wcześniej zgłaszane postulaty radnych i mieszkańców. To również obciąża stronę wykonawczą i nie przesądza, że przedstawiony projekt był dobry lub optymalny.

Radni na każdej sesji głosują za albo przeciw. Często jest to kilkanaście uchwał podczas jednego posiedzenia. Jeśli uchwała zdobywa większość, jest realizowana. Jeśli nie uzyska poparcia większości radnych, trafia do kosza. Dla przykładu: burmistrz składa projekt uchwały o sprzedaży działki gminnej. Jeśli większość radnych jest „za”, burmistrz przystępuje do procedury sprzedaży. Jeśli uchwała nie zyskuje poparcia, burmistrz nie ma prawa takiej działki sprzedać i pozostaje ona w majątku gminy.

Wyjątkiem od tej zasady jest budżet. Budżet musi obowiązywać – jeśli nie uchwalą go radni, to po 31 stycznia zrobi to za nich odpowiednia instytucja. Rodzi się więc zasadnicze pytanie: po co nam rada, która w kluczowej sprawie oddaje realny wpływ na kształt budżetu urzędnikom z Regionalnej Izby Obrachunkowej?

Co mogą zrobić radni, jeśli uważają, że przedstawiony budżet jest zły? Mogą zachować się tak, jak chojeńscy radni kilka dni temu – zagłosować przeciw i na tym poprzestać, przerzucając odpowiedzialność za dalszy bieg wydarzeń na burmistrza i instytucje nadzorcze. Taki sprzeciw jest politycznie czytelny, ale merytorycznie zupełnie nieczytelny.

Mają jednak również drugie wyjście. W ciągu około półtora miesiąca prac nad budżetem radni mają prawo istotnie zmienić projekt – tak, aby swoje pomysły, koncepcje i wnioski wprowadzić do budżetu (oczywiście w granicach obowiązującego prawa). Taki budżet, przegłosowany przez większość radnych, burmistrz – niezależnie od osobistych ocen – musiałaby realizować w ciągu roku.

Nie śledzę dokładnie lokalnej polityki. Nie wiem, którzy radni są w opozycji, a którzy popierają burmistrza. Nie mam też wiedzy, jakie rozmowy toczą się poza salą obrad i czy obie strony realnie próbowały dojść do kompromisu. Oceniam wyłącznie to, co widać i słychać publicznie. Zdarzało mi się ostro krytykować panią burmistrz (kto był na spotkaniu w szkole w Krzymowie podczas przedostatniej próby likwidacji, ten wie). Ale patrząc z boku na to, co dzieje się wokół budżetu, nie mam wątpliwości, że sposób działania rady budzi poważne zastrzeżenia.

Mieszkańców nie interesują personalne wojny i polityczne przepychanki. Dlatego jako mieszkaniec proszę, aby radni publicznie przedstawili choćby:
– 3–5 punktów: co konkretnie w budżecie jest złe (pozycje, kwoty, skutki),
– jaką zmianę proponują,
– z czego miałoby to być finansowane,
– oraz czy planują i kiedy zwołać sesję budżetową przed 31 stycznia.

Moja krytyka radnych nie przesądza, że budżet burmistrza jest dobry. Przesądza natomiast, że radni nie wykonali podstawowej części swojej roli: nie pokazali publicznie, co w budżecie chcą zmienić i dlaczego. Szanowni Państwo Radni, jeśli chcecie być w opozycji – to uczciwa postawa. Zapewniam jednak, że w naszej gminie jest wiele obszarów, które naprawdę źle działają. Tam jest realne pole do merytorycznej pracy i rozliczania władzy.  Rafał Skrzypek.

fot. archiwum/ prywatnie 
Redakcja

Prześlij komentarz

Nowsza Starsza