Coraz częściej w nagłych przypadkach medycznych pod domy mieszkańców przyjeżdżają nie karetki pogotowia, lecz wozy strażackie. Powodem jest rosnąca liczba tzw. izolowanych zdarzeń medycznych oraz przeciążenie systemu ratownictwa medycznego.
Jak informuje Moryń24: Do takiej sytuacji doszło w Mirowie w piątek 9 stycznia gdzie w godzinach wieczornych interweniowali strażacy z Morynia. W tym czasie wszystkie najbliższe zespoły ratownictwa medycznego były zajęte innymi zgłoszeniami lub znajdowały się w znacznej odległości. Dyspozytor zdecydował więc o zadysponowaniu straży pożarnej.
Strażacy jako pierwsza linia pomocy
Strażacy Państwowej Straży Pożarnej oraz druhowie OSP posiadają przeszkolenie z zakresu Kwalifikowanej Pierwszej Pomocy (KPP). Na wyposażeniu ich pojazdów znajdują się m.in. defibrylatory AED, zestawy tlenowe oraz sprzęt do tamowania masywnych krwotoków. Ich zadaniem jest podtrzymanie funkcji życiowych poszkodowanego do czasu przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego.
Takie interwencje określane są mianem „izolowanych zdarzeń medycznych” – to sytuacje, w których pomoc strażaków jest niezbędna z powodu braku dostępnej karetki, a stan pacjenta wymaga natychmiastowego działania.
Zaskoczenie i brak zaufania
Mimo że obecność strażaków często ratuje życie, służby zwracają uwagę na niski poziom świadomości społecznej. Zdarza się, że osoby wzywające pomoc są zaskoczone, a nawet oburzone widokiem wozu strażackiego zamiast ambulansu.
– Zdarzają się sytuacje, w których domownicy odmawiają wpuszczenia strażaków, twierdząc, że „czekają na prawdziwych lekarzy”. To skrajnie niebezpieczne zachowanie – podkreślają funkcjonariusze.
Utrudnianie akcji to przestępstwo
Strażacy przypominają, że podczas działań ratowniczych korzystają z ochrony prawnej przysługującej funkcjonariuszom publicznym. Utrudnianie udzielania pomocy, blokowanie dostępu do poszkodowanego czy odmowa wpuszczenia ratowników może skutkować odpowiedzialnością karną.
Prawo pozwala straży pożarnej wejść do obiektu, jeśli istnieje zagrożenie życia lub zdrowia. Każda minuta zwłoki działa na niekorzyść osoby potrzebującej pomocy.
Apel o współpracę
Służby apelują do mieszkańców o zaufanie i współpracę. Obecność strażaków przy zdarzeniu medycznym nie jest błędem systemu, lecz dowodem na to, że pomoc dotarła najszybciej, jak było to możliwe.
W sytuacjach zagrożenia życia liczą się sekundy – niezależnie od koloru pojazdu, który podjeżdża pod dom.
Źródło: Moryń24.pl

