Od pierwszych chwil życia Wiktor Zdunek zmaga się z wyzwaniami, których nie powinno doświadczyć żadne dziecko. Kilka godzin po narodzinach jego saturacja gwałtownie spadła i maluszek musiał otrzymać tlen. Następnego dnia rodzice zauważyli zez. To był dopiero początek niepewności i strachu, który towarzyszy im do dziś.
Gdy Wiktor miał 4–5 miesięcy, rodzice zaczęli się niepokoić jeszcze bardziej. Synek nie trzymał główki, był bardzo wiotki i wciąż odbiegał od rówieśników w rozwoju. Zaczęli własną rehabilitację i poszukiwania specjalistycznej pomocy, ale przez niemal rok nie otrzymali żadnej diagnozy – tylko kolejne pytania i narastający strach o przyszłość swojego dziecka.Rezonans magnetyczny wykazał zmiany w mózgu (PVL), które mogłyby sugerować mózgowe porażenie dziecięce. Jednak objawy Wiktorka są inne: ma obniżone napięcie mięśniowe, co nie pasuje do klasycznej diagnozy. Badania metaboliczne nie wykazały nieprawidłowości, dlatego lekarze zalecają dalszą diagnostykę genetyczną – dziś jest ona dla rodziny kluczowa. Bez niej nie ma pewności, z czym tak naprawdę walczą i jakie metody leczenia będą najskuteczniejsze.
Wiktor wymaga stałego wsparcia w wielu obszarach. Stwierdzono u niego opóźniony rozwój psychoruchowy, hipermobilność stawów, trudności z połykanie, ssaniem i kaszlem. Jego wzrok jest poważnie zaburzony – wada +7,5 dioptrii na obu oczach, zez zbieżny, brak widzenia peryferyjnego oraz opóźnione reakcje na bodźce wzrokowe i słuchowe. Do tego dochodzą zaburzenia reakcji emocjonalnych i adaptacyjnych, które nie odpowiadają jego wiekowi.
Mimo tych wszystkich wyzwań Wiktorek robi postępy. Dzięki intensywnej rehabilitacji wypowiada pierwsze słowa, zaczął sam siadać w 13. miesiącu życia, a teraz próbuje raczkować i stawać, choć jego nóżki wciąż są bardzo słabe. Każdy, nawet najmniejszy sukces, jest dla rodziny ogromnym zwycięstwem. Wiktor potrzebuje stałej rehabilitacji ruchowej, terapii logopedycznej i wsparcia w zakresie integracji sensorycznej, aby jego rozwój mógł postępować jak u zdrowego dziecka.
Rodzice pokonują dziesiątki kilometrów kilka razy w tygodniu, aby zapewnić mu najlepszą opiekę. Miesięczne koszty rehabilitacji, wizyt u specjalistów i dojazdów są ogromne. Przed nimi dwa turnusy rehabilitacyjne, każdy kosztujący około 10–11 tysięcy złotych. Do tej pory radzili sobie sami, ale wszystkie oszczędności się skończyły.
Każda, nawet najmniejsza pomoc, przybliża Wiktorka do samodzielności i lepszego życia. Dzięki niej może dalej stawiać swoje pierwsze kroki, poznawać świat i uczyć się mowy. Wiktor i jego rodzice potrzebują wsparcia – finansowego i emocjonalnego – aby walka o każdy dzień mogła trwać i przynosić kolejne, drobne zwycięstwa.
Pomóżmy Wiktorkowi rosnąć i rozwijać się tak, jak każde dziecko zasługuje.
fot: siepomaga.pl/wiktor-zdunek
Tags:
Aktualności
