
W ostatnim czasie wiele emocji wzbudziła sprawa oczyszczenia drogi pożarowej nr 5 w Zielinie. W mediach społecznościowych i na lokalnych portalach pojawiły się głosy oburzenia, że usunięto zakrzaczenia w okresie lęgowym ptaków. Pojawiły się nawet apele o wyciągnięcie konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za wykonanie tych prac.
Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że w całej tej dyskusji całkowicie zapomniano o tym, do czego służy droga pożarowa.
Nie jest to park, teren rekreacyjny ani rezerwat przyrody. Droga pożarowa istnieje po to, aby w sytuacji zagrożenia strażacy mogli jak najszybciej dotrzeć tam, gdzie potrzebna jest pomoc. Jej zadaniem jest ratowanie lasów, domów, gospodarstw, a przede wszystkim ludzkiego życia.
W ubiegłym roku rzeczywistość brutalnie zweryfikowała skutki zaniedbań. Podczas pożaru lasu strażacy mieli problemy z przejazdem i byli zmuszeni szukać alternatywnych dróg dojazdu przez okoliczne pola. Stracone minuty podczas pożaru oznaczają większy obszar objęty ogniem, większe straty i większe zagrożenie dla ludzi.
Kilka miesięcy później służby ratunkowe ponownie musiały działać na terenie leśnym, tym razem w związku z zagrożeniem ludzkiego życia. Tym razem mogły dojechać bez przeszkód, ponieważ droga pożarowa nr 5 została wcześniej oczyszczona.
To są fakty.
Dlatego warto zadać pytanie: co jest większym zagrożeniem dla mieszkańców? Przycięcie zakrzaczeń przy drodze pożarowej czy sytuacja, w której straż pożarna nie może dotrzeć na miejsce zdarzenia?
Jeszcze bardziej niezrozumiała jest sytuacja drogi powiatowej Zielin – Kamionka. Kiedyś była jedną z najważniejszych tras w okolicy. Dziś jest praktycznie nieprzejezdna. Nie dlatego, że została zniszczona przez powódź czy katastrofę. Nie dlatego, że zabrakło asfaltu. Stała się nieprzejezdna, ponieważ przez lata pozwolono jej zarastać.
Obecnie krzewy i samosiejki zajęły drogę do tego stopnia, że miejscami nie jest w stanie przejechać nawet samochód osobowy. Tymczasem przejezdna droga pozwoliłaby jednostce OSP Zielin dotrzeć do Kamionki w około 3–4 minuty. Dziś strażacy muszą jechać objazdem przez Mieszkowice lub korzystać ze skrótu przez Ranowo, jeśli pozwalają na to warunki.
W ratownictwie kilka minut to często różnica pomiędzy niewielkim pożarem a tragedią. To różnica pomiędzy uratowanym budynkiem a jego całkowitym zniszczeniem. Czasem jest to również różnica pomiędzy życiem a śmiercią.
Nikt rozsądny nie twierdzi, że przyroda nie zasługuje na ochronę. Problem pojawia się wtedy, gdy dyskusja o kilku krzakach całkowicie przesłania kwestie bezpieczeństwa mieszkańców.
Być może zamiast szukać winnych za usunięcie zakrzaczeń z drogi pożarowej, warto zapytać, dlaczego przez lata nikt nie reagował, gdy ważne dla bezpieczeństwa drogi stawały się coraz bardziej nieprzejezdne.
Bo kiedy wybuchnie kolejny pożar albo ktoś będzie potrzebował natychmiastowej pomocy, nikt nie będzie pytał, czy krzewy zostały wycięte w marcu czy czerwcu. Wszyscy będą zadawać tylko jedno pytanie:
Dlaczego pomoc nie dotarła na czas?
Ta wersja jest znacznie mocniejsza, bardziej emocjonalna i kończy się pytaniem, które mocno zapada w pamięć.
fot. czytelnicy
Tags:
Aktualności











