Reklama [góra]

Walczyli o "wolne sądy" a nie przyszli na głosowanie.


Gdyby frekwencja posłów opozycji była wyższa, ustawa dyscyplinująca sędziów nie byłaby przedmiotem obrad Sejmu. Wśród nieobecnych posłów znaleźli się również Ci związani z naszym regionem — Katarzyna Kotula z Gryfina czy Grzegorz Napieralski. 


Na środowy protest w obronie sądów mocno zapraszała gryfińska posłanka Katarzyna Kotula (Lewica), sama jednak nie wzięła udziału w głosowaniu, które odbyło się dzień później. W komentarz na jej facebookowym profilu widać freustrację wyborców, jednak sama posłanka swoją nieobecność tłumaczy hospitalizacją (z komentarzy wynika, że to jednak nie posłanka ma problemy ze zdrowiem). 

Na sali plenarnej nie było również Grzegorza Napieralskiego, który był na... urlopie. W czwartek do naszej redakcji trafiło oświadczenie posła Koalicji Obywatelskiej. 

Szanowni Państwo, rozumiem oburzenie na nieobecność części posłów. Proszę jednak wziąć pod uwagę, że w dużej części wynikają one z anormalnych zasad pracy Sejmu, wprowadzonych przez PiS. Ustawa o sądach powinna być projektem rządowym, poprzedzonym informacją ze strony partii rządzącej lub premiera Mateusza Morawieckiego. Głosowanie tej ustawy było nieplanowane i zostało z premedytacją wprowadzone z zaskoczenia, przy wiedzy o nieobecnościach (np. mojej, zgłoszonej wcześniej do władz klubu).
Od trzech dni przebywam z rodziną, dziećmi i żoną, poza granicami kraju, na urlopie świątecznym. Odległość (inny kontynent) nie pozwoliłaby mi na szybki powrót. Proszę o zrozumienie, każdy ma prawo do skorzystania z wolnego czasu z rodziną. Mimo, że sytuacja nie jest efektem mojego lekceważenia obowiązków poselskich, tylko chęcia wynagrodzenia rodzinie wielotygodniowych nieobecności, przepraszam wszystkich wyborców za moją absencję. Pragnę wyrazić głębokie uznanie dla protestujących, którzy poświęcili wczoraj swój czas i sprzeciwili się haniebnej ustawie kagańcowej. Dołożę wszelkich starań w przyszłości, by przystosować się w jak największym stopniu do absurdalnych standardów pracy Sejmu, fundowanych nam przez PiS.

Manifestujący swój sprzeciw wobec projektu ustawy w obronie sędziów mają pretensje do posłów opozycji mówiąc wprost, że ta przegrała to głosowanie na własne życzenie. Zabrakło jedynie ośmiu głosów. 



3 komentarze:

  1. Tyłu posłów było, a oni akurat nie mogli. Chyba po to są, żeby pracować w anormalnych godzinach. Dla mnie amatorka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie "wolne sądy" jak oni "rozgarnięci". I nie wiem dlaczego tak o to walczą, przecież lepiej gdy będą "szybkie sądy". No, chyba że czas działa na korzyść oskarżonych i bronią swoich w sądach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Polityków i Prezydenta wybiera naród i mamy realny wpływ na ilość kadencji wyżej wymienionych.
    Sędziowie chcą wybierać się sami,w przypadku złamania prawa chcą sami przed sobą odpowiadać czyli towarzystwo wzajemnej adoracji
    W normalnym państwie kraju każdy powinien być pociągnięty do odpowiedzialności za naruszenie przepisów prawa

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.