Reklama [góra]



Książka o drodze w nieznane i poszukiwaniu miejsca do życia - wywiad z Andrzejem Krywalewiczem


"Śniadanie na rozstaju torów" to najnowsza książka naszego redakcyjnego kolegi Andrzeja Krywalewicza. Znajdują się w niej opowieści o mieszkańcach regionu, którzy wspominają pierwsze lata życia na "ziemiach odzyskanych" oraz miejsca z których tu przybyli.

Zapraszamy do lektury wywiadu z Andrzejem Krywalewiczem. 

Pierwsza Twoja książka Tam gdzie zatrzymał się pociąg ukazała się pod koniec roku 2017. Domyślam się, że rozmowy które odbyłeś z osobami których dzieciństwo przypadło na okres wojny znalazły się w Twojej nowej książce „Śniadanie na rozstaju torów” ?

Mniej więcej zgadza się. Cykl produkcji pierwszej książki trwał kilka miesięcy. Przekazałem wydawcy teksty do druku jesienią 2017 i od tego momentu nadal poszukiwałem osób, które zgodziłyby się podzielić swoimi wspomnieniami. Nagrywałem, przepisywałem opowieści o życiu. W ten sposób udało mi się zgromadzić do chwili obecnej kolejne wspomnienia a większość z nich znalazła się w mojej nowej książce.

Skąd tytuł książki „Śniadanie na rozstaju torów” ?

Wsłuchując się w jedno ze wspomnień, nagle usłyszałem kilka zdań, które wyjątkowo przypadły mi do gustu, a słuch mój jeszcze mocniej się wyostrzył. Ta wypowiedź brzmiała mniej więcej tak: „Wczesny ranek, pociąg zatrzymał się w szczerym polu. Gdzieś na roztaju torów ułożyliśmy kamienie paleniska, zjedliśmy śniadanie, smaczną mleczną zupę z zacierkami. Smak tej zupy utkwił mi na długie lata w pamięci”. Pomyślałem, trochę zmienię wypowiedź i tytuł książki „jak znalazł”.

W książce znalazło się 28 wspomnień opowiedzianych przez mieszkańców naszego regionu ?

W książce Śniadanie na rozstaju torów znalazło się 28 opowieści o życiu, przeszłości. Dotarłem do osób, które przybyły po zakończeniu wojny i w pierwszych latach powojennych. Osadnicy przybywali w długich składach doczepionych do wielkich parowozów. Długa droga kończyła się tutaj w pobliskich miasteczkach, miastach; Chojnie, Gryfinie, Pyrzyc, Baniach, Trzcińsku Zdroju, Stargardzie, Szczecin Dąbiu. Te stacje pojawiają się w opowieściach. Stąd droga prowadziła w kierunku bliżej i dalej oddalonych opuszczonych (najczęściej) domów. Tutaj upłynęły lata młodości i późniejsze. Lata dobre i trudne, ciężkie i wyjątkowe. Jak to w życiu. 

Czy dokonałeś jakiegoś podsumowania, sprawdzenia z jakich obszarów przybyli powojenni mieszkańcy ? Osoby, które zdecydowały się opowiedzieć ?

Oczywiście. Odpowiadając na to pytanie skupię się na omawianej książce. W poszukiwaniu ziemi obiecanej mniejsza połowa, dokładnie 12 bohaterów mojej książki przybyło z przedwojennych Kresów. Natomiast kolejnych 16 osób przybyło z Polski Centralnej, rzadziej z Południa oraz z terenów Rzeszy. Polscy jeńcy wojenni, wywożeni w nieznane na obszar Rzeszy i zatrudniani tam przymusowo do pracy również zasiedlali te tereny. Zadomowiła się opinia, że większość przybywających na ziemie zachodnie osadników pochodziła ze wschodu. Podczas wielu rozmów utwierdziłem się w przekonaniu, że tutaj należy zachować ostrożność. Do samych Bań i pobliskich wiosek wielu repatriantów przybyło z Ziemi Zamojskiej.

Rozmowy gromadzisz od kilku dobrych lat. Czy możesz przywołać opowieść, która w jakiś szczególny sposób pozostałą w Twojej pamięci.

Każda opowieść jest wyjątkowa i niepowtarzalna. Ludzkie losy są bardzo złożone, poprzeplatane z przeszłością. Po wysłuchaniu każdej opowieści przez jakiś czas myślę, przypominam sobie zdarzenia, które miałem szczęście wysłuchać. Lokalizuje miejsca, które pojawiły się we wspomnieniach. Często te obszary dziś znajdują się w granicach sąsiednich państw.

Pod koniec roku wspominałeś, że książka „za chwilę” zostanie wydana. I nagle nasze życie się zatrzymało. Domyślam się, że Twoje plany również z przyczyn epidemii musiałeś zmienić ? Czy ta sytuacja mocno pokrzyżowała plany ?

Nie ukrywam, że dla autora wydanie książki można porównać z udanym skokiem na drugi brzeg rzeki czy szczęśliwym wejściem na kolejną kondygnację budynku po krętych schodach. Takie skojarzenia przychodzą mi w tej chwili do głowy. Dla mnie wydanie książki kojarzy się z radością. Książki zostały przywiezione do Urzędu Gminy w Baniach w przeddzień drastycznych zmian w naszym życiu, spowodowanych czymś zupełnie dotąd nieznanym. Życie uległo zmianie o 360 stopni. Nagle okazało się, że to co traktowaliśmy jako zwyczajowo normalne zostaje zakazane. Mam na myśli spotkania z czytelnikami. W tej trudnej dla wszystkich sytuacji każdy z nas próbuje się dostosować. Podobnie jest ze mną i książką, której jestem autorem.

Książkę wydał Urząd Gminy w Baniach?

Tak to prawda. Książka została wydana przez Urząd Gminy w Baniach. Korzystając z okazji, pragnę podziękować Wójtowi Gminy Banie Arkadiuszowi Augustyniakowi za okazaną pomoc, która znacząco przyczyniła się do finalnego wydania książki.

Plany na przyszłość ?

Lubię słuchać i rozmawiać. Dużo radości sprawia mi pisanie. Mam pewne plany związane z pisaniem. Wyznaję zasadę, że powściągliwość przynosi „z czasem” możliwości realizacji planów, marzeń. A więc póki co, nie odpowiem do końca na to pytanie.

Książkę "Śniadanie na rozstaju torów" można nabyć w redakcji Chojna24 lub zamawiając telefonicznie - dzwoniąc pod numer: 660 777 106

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.