Reklama [góra]



Klara i Mundek. Co wydarzyło się w Czernielowie na Kresach? Historia warta poznania

Wszystko zaczęło się jesienią 2018 roku (Wrzesień, Październik 2018)

W Strzeszowie (Gmina Trzcińsko Zdrój) miałem szczęście spotkać się z Marią Hrycaj i Stanisławą Piotrowską. Pani Maria urodzona w 27 maja 1934, siostra Stasia młodsza o cztery lata urodziła się w 1938 roku w Czernielowie Mazowieckim. Dwa lata później przyszła na świat Kazimiera w roku 1941 (najmłodsza Anna urodziła się w Strzeszowie). Rodzice Antonina i Wiktor. Do 1946 roku wieś nosiła nazwę Czernielów Mazowiecki. 

Rodzinna fotografia wykonana w Strzeszowie u Antoniny i Wiktora Mielnik. Od lewej Stanisława Piotrowska, Maria Mielnik (mama Wiktora Mielnika), Antonina Mielnik, Maria Hrycaj z córką Teresą, obok Marian Hrycaj, na końcu Wiktor Mielnik. Lata 50 te
Dwie siostry podzieliły się pięknymi wspomnieniami. Słuchając myślałem jak ważnym miejscem na ziemi pozostał w sercach moich zacnych rozmówczyń Czernielów Mazowiecki. 

Szukam informacji. Gdzie znajduje się wieś. Jaka jest historia małej ojczyzny pani Marii i Stanisławy? Oto co znalazłem na temat Czernielowa Mazowieckiego w sieci: 

Czernielów Mazowiecki - Dziś to Soborne (Соборне) – wieś na Ukrainie w Obwodzie Tarnopolskim. W roku 2001 wieś liczyła 646 mieszkańców. Po raz pierwszy nazwa wioski pojawia się w XV wieku. Po II wojnie światowej upamiętniono pobyt w wiosce generała Żukowa nadając wiosce nazwę Żukowo. W 1957 nazwa została zmieniona na Żowtnewe. Od 2016 roku obowiązująca nazwa to Soborne.




Czernielów (Soborne) współcześnie

Wieś miała kilka ulic przecinających się pod kątem prostym oraz okazałą zabudowę. Liczyła ponad 300 gospodarstw i duży kościół z obszernym placem dla setek furmanek. Mieszkali tam Polacy, starsze pokolenie nie znało, nie rozumiało języka ukraińskiego. Wioska w tym rejonie odgrywała rolę polskiego centrum. Znajdowała się tutaj duża parafia, szkoła z aktywnym środowiskiem nauczycielskim i kołem Stronnictwa Ludowego Piast. Swymi zwyczajami i tradycjami ludność Czernielowa nawiązywała do okolic Tarnowa. Wydaje się, że wieś została założona jako jedna z ostatnich w kolejnej dużej fali kolonizacyjnej, fali – która zaczęła się po zakończeniu wojen Rzeczypospolitej z Tutkami i Tatarami w końcu XVII wieku i trwała do I rozbioru Polski do roku 1772. To jest do zawładnięcia tej części ziemi przez Austrię i ustanowienie na rzece Zbrucz granicy państwowej - najpierw austriacko-polskiej, a w 1793 roku austriacko-rosyjskiej. Ta właśnie ostatnia fala kolonizacyjna utworzyła jakby długi - półwysep polski - od Przemyśla aż do Żytomierza na Ukrainie. Nie bez znaczenia była też zapewne obecność w Czernielowie Mazowieckim uprzemysłowionego i zelektryfikowanego majątku ziemskiego, należącego do rodziny Podleskich. Patriotyczne dwory polskie zawsze promieniowały kulturą na bliższe i dalsze okolice. Wiadomo na przykład że właścicielka tutejszego majątku sama czuwała nad czytelnictwem we wsi, wypożyczając książki w tarnopolskim TSL-u, że założyła Koło Gospodyń Wiejskich, propagując m.in. uprawę nie znanych dotąd na wsi warzyw. 

Sprawczynie "zamieszania" Powojenne zdjęcie wykonane w Strzeszowie na podwórku u Mielników. Stanisława Piotrowska z synem Tadeuszem. Maria Hrycaj z córką Teresą

Jak zapamiętały wieś panie Maria i Stanisława? 

„W mojej wiosce mieszkało siedem rodzin ukraińskich, kilka rodzin żydowskich, pozostali Polacy. Gdy poszłam do szkoły, dołączyłam do klasy w której było wielu urodzonych w 1932. Szkoła znajdowała się w wiosce „wprzód” kościoła. To był stary budynek, wyglądał na opuszczony. Później „za Ruskich” szkoła została przeniesiona do pobliskiego majątku. Kilka pomieszczeń okazałego budynku mieszkalnego pełniło funkcję klas szkolnych. Nasza wioska duża, znajdował się młyn, dom ludowy, mleczarnia, sklep. Bardzo dobrze tutaj żyło się ludziom. W pobliżu rzeka Gniezna. Rzeka okrążała nasz ogród na wzniesieniu jak wyspę. Od wysokości naszego ogrodu rzeka płynęła do młyna. Tam znajdowała się żelazna krata, na niej zatrzymywały się liście, gałęzie. Później wody rzeki mocno przyśpieszały. Teren pagórkowaty, woda z rzeki spadała z wysokości na koło wodne. Młyn drewniany na podmurówce kamiennej… Wioska zbita. W środku wioski dom ludowy, sklep, mleczarnia. Żydzi mieli swoje dwa sklepy w swoich domach. Jeden z nich nazywał się Szlomko, a drugi ….zapomniałam. Chleba nie kupowało się w sklepie, piekło się w domu. We młynie kaszę, mąkę robiło się i woziło. W tym młynie to, co z drzewa było zrobione, to wszystko wykonał nasz ojciec Wiktor Mielnik. Jakie robił kołowrotki, drewniane wrzeciona, różności. Szewcem też był, buty robił. Każdy z nas chodził w butach wykonanych przez tatę…” 

Anna Jawna z domu Mielnik, Teresa Gorzelenna z domu Hrycaj

Zdjęcie wykonano w Rurce. Mieszkanie prywatne lub świetlica. Z lewej Józef Markowski, Genowefa Siwiera z domu Sowa, Eugeniusz Rataj, Józefa Piotrowska, obok mężczyzna nie znany i Maria Zarkowska

Zdjęcie wykonane w Strzeszowie. W dolnym rzędzie od lewej Antonina Mielnik obok Marian Hrycaj mąż Marii na kolanach wnuk Sebastian Gorzelanny obok Maria Hrycaj z domu Mielnik. W górnym rzędzie od lewej Wiktor Mielnik a obok Jan Gorzelanny zięć Marii i Mariana, ojciec Sebastiana



Klara i Mundek

„Trudno mi jest w tej chwili powiedzieć kiedy Żydzi opuścili naszą wieś. Żyło ich przed wojną kilku, może kilkunastu. Za czasów Niemców nie przetrwał żaden. Czy ktoś uprzedził i pomógł, czy zostali wywiezieni w na stracenie, nie wiem. Pojawili się w naszej wiosce Żydzi z Tarnopola. Starsza kobieta i młody chłopak. Klara i Mundek „przechowywali” się w wiosce. Oni prawdopodobnie uniknęli zorganizowanej wywózki i los ich zesłał do Czernielowa. Wieczorem chodzili po domach, prosili o jedzenie. Gdzie nocowali, nie wiem. Wieczorem wnuczka z babcią poszły do obrządku doić krowy. Późno było, gdzieś po ósmej wieczór. Wróciły do pokoju. Spać się położyły do drewnianych łóżek. Coś słychać. Jedna drugiej pyta słyszysz ? W pokoju ciemno, wie pan przecież jak jesienią szybko ciemno się robi. Oświetliły pokój, spod drewnianego łóżka wysuwa się Klara. Zresztą co tutaj dużo mówić. Do naszego domu też przyszła, gdy było już ciemno. Rodzice dawali koniom, krowom na noc siana, słomy. Tata poszedł, a drzwi otwarte były. Światła elektrycznego nie było, pomieszczenie ciemne. Ona z ulicy chyba dojrzała drzwi otwarte i zatrzymała się w korytarzu. Patrzę przed siebie, a tutaj tylko złote zęby się odbijają. Patrzyłam przez chwilę i sama do siebie powiedziałam – O, Klara!! Istniało niebezpieczeństwo, że ktoś z ulicy zobaczy i może” przedstawić” Niemcom. 

Gdy Niemców pogonili Ruskie to Klara z Mundkiem chodzili już po wiosce bezpiecznie. Przeżyli i nie musieli się już ukrywać. W tym czasie pasłam krowy za naszą stodoła, oni szli ulicą, ubrani byli normalnie, podobnie jak większość ludzi u nas. Przyglądałam się im, początkowo się bałam bo strach związany z ukrywaniem Żydów pozostał głęboko, ale po krótkim czasie pomyślałam, że oni są już bezpieczni. Jakiś cud – przeżyli…” 

19 styczeń 2019 r. Telefon z Legnicy 

Klara i Mundek czyli oni żyli naprawdę i przeżyli - pomyślałem 
Podczas połączenia telefonicznego usłyszałem miły głos i zapewnienie, że wszystko co związane jest z przeszłością Czernielowa jest bliskie i ważne dla mojej rozmówczyni, którą okazała się pani Krystyna Mołodyńska. W dalszej części rozmowy dowiedziałem się, że mama pani Krystyny urodziła się w roku 1926 właśnie w Czernielowie. – Powiem panu, że dla mojej mamy Stefanii Górskiej (z domu Woźniak) Czernielów to niekończąca się opowieść. Wspomnienia były w domu codziennym gościem a miłość do stron rodzinnych przeszła również na nas. – W pewnej chwili rozpoczęłam (chyba nie do końca jeszcze świadoma) zdobywać informację od osób, którzy współtworzyli wspólnotę miejscową). I tak rozpoczęłam poszukiwać i odnajdywać ludzi między innymi osoby, które pociągami dotarły do dzisiejszej zachodnio północnej Polski. Tak poznałam Andrzeja Rajfura, którego pasja utwierdziła mnie w przekonaniu, że nie jestem w swoim entuzjazmie i zainteresowaniach sama. Podczas rozmowy nagle usłyszałem dwa imiona – Klara, Mundek … Ku mojemu zdumieniu usłyszałem, że oboje Klara i Mundek zostali zapamiętani przez wielu dawnych mieszkańców wioski i wiele opowiedzieli. - Czy pan sobie wyobrazi, że Klara po wojnie znalazła się w Bytomiu na Śląsku, tak … tak ta sama Klara sprzedawała pieczywo w kiosku blisko dworca PKP w Bytomiu. Ta sama dziewczyna, która przeżyła ukrywając się wraz z Munkiem w słomie, oborach, opuszczonym starym grobowcu. Gdy w Bytomiu spotkała zupełnie niespodzianie ludzi z Czernielowa, pokonujących drogę w nieznane, wybiegała nagle z kiosku, płakała, witała się, wdzięczna za ocalone życie. Klara opuściła Polskę, później Izrael, przeżyła długie lata w Argentynie. Losy Mundka inne, smutniejsze… 

Czy oni zdobyli się na odwagę aby uciec z Getta w Tarnopolu?

Trochę faktów: 

Trzeba przypomnieć, że w 1941 roku Galicja uchodziła za miejsce największej koncentracji Żydów w Europie. Według Drugiego Powszechnego Spisu Ludności z grudnia 1931 roku w powiecie tarnopolskim przy ogólnej liczbie ludności 142220 wyznanie mojżeszowe deklarowało 17684 mieszkańców. Natomiast w Tarnopolu według danych tego samego spisu na 35644 mieszkańców, 14000 podawało wyznanie mojżeszowe. Stanowili oni ponad 39% zróżnicowanego wielokulturowego pejzażu miasta. Tarnopol miał największą społeczność żydowską w okolicy. Gdy w czerwcu 1941 roku wybuchła wojna sowiecko-niemiecka, w mieście według różnych źródeł mieszkało 17-18 tys. Żydów. 

Tarnopol Rynek 30 lata minionego stulecia XX

We wrześniu 1941 roku w Tarnopolu zostało utworzone pierwsze zamknięte getto w Dystrykcie Galicja 

Zanim to nastąpiło władze niemieckie zaraz po fali mordów nakazały utworzenie Judenratu, czyli Rady Żydowskiej złożonej z 60 członków. Od sierpnia kazano Żydom nosić na ramieniu gwiazdę Dawida i oznaczać tym znakiem swoje domy. Getto żydowskie utworzono wokół Starego Rynku i Rynku Małego w opuszczonej dzielnicy. Ogrodzono je murem. Na bardzo małej przestrzeni obejmującej 5% powierzchni miasta stłoczono wszystkich Żydów. Ich liczbę szacowano na 12-13 tysięcy, wcześniej na tym terenie mieszkało 4-5 tysięcy osób. Za nielegalne opuszczenie getta groziła kara śmierci... 

W getcie funkcjonowały nielegalne warsztaty żydowskie, które prowadziły produkcję dla tak zwanej strony aryjskiej. Do początku 1942 roku getto miało mocno rozwiniętą działalność samopomocową. Istniało tu wiele kuchni, udzielano pomocy żywnościowej najbiedniejszym i rodzinom rabinackim. Działał sierociniec i dom starców. Jednak w ciągu kilku miesięcy warunki sanitarne i żywieniowe w getcie bardzo pogorszyły się. Były tak złe, że w zimie 1941/42 Judenrat z powodu dużej umieralności zaczął zakopywać zwłoki w masowych grobach. 

Żydów z getta zatrudniano jako robotników do pracy przymusowej w obozach pracy w powiecie tarnopolskim: w Kamionce, Podwołoczyskach, Hłuboczku, Zagrobeli, Stupkach i innych. Jednocześnie więźniowie tarnopolskiego getta byli stopniowo mordowani. Pierwsza akcja miała miejsce 25 marca 1942 r. Zostało wówczas rozstrzelanych 600-700 Żydów w pobliskim lesie w Janówce. W dniach 29-31 sierpnia 1942 r. około 4000 Żydów z Tarnopola zostało wysłanych do obozu zagłady w Bełżcu. Kolejny transport 1000 Żydów skierowano tam w dniu 30 września 1942 r. W końcu 1942 roku getto zostało zredukowane. Na jego obrzeżach Niemcy z pełnosprawnych Żydów zorganizowali żydowski obóz pracy – Julag, który na początku następnego roku stał się podobozem obozu przy ul. Janowskiej we Lwowie. 

Tarnopol. Handlujący z getcie Żydzi. Str. 152 tom II cz.A
Według relacji osób pamiętających te zamierzchłe już czasy Klara i Mundek pojawili się „gdzieś” w wiosce wiosną 1943 roku. Czyli w czasie, gdy likwidowano getto w Tarnopolu.. 

W dniach 8-9 kwietnia 1943 r. rozpoczęła się akcja likwidacyjna w getcie. Młode i zdolne do pracy osoby przenoszono do Julagu, natomiast większość mieszkańców getta wywożono do Petrykowa, gdzie ich rozstrzeliwano. Ostateczna likwidacja getta nastąpiła 20 czerwca 1943 r. 500 osób rozstrzelano w Petrykowie. Starców i dzieci rozstrzeliwano w getcie. W czasie ostatecznej likwidacji getta doszło do stawienia oporu przez policjantów żydowskich, którzy ukryli się w jednym z bunkrów. W lipcu 1943 roku nastąpiła likwidacja obozu pracy na granicy getta. Część Żydów była o tym uprzedzona i udało im się zbiec, ukrywali się w okolicach Tarnopola. Większość więźniów została rozstrzelana w Petrykowie. W samym Tarnopolu ukrywało się sporo osób w bunkrach, na terenie getta…” 

Czy wśród ocalałych znaleźli się nasi znajomi z Czernielowa? 

W opowiadaniach czernielowian o czasie okupacji niemieckiej najczęściej przewijały się dwa imiona: Klara i Mundek. Nikt jednoznacznie nie wskazał ich przeszłości, skąd przybyli. Po prostu zostali dobrze zapamiętani i wpisani w pejzaż wojenny wioski… 

To ich z narażeniem życia ukrywały i wspomagały czernielowskie rodziny. Marian Rajfur zapamiętał Klarę jako dojrzałą kobietę, miała sklep we wsi, a Mundka jako młodego chłopca, który miał może 18-19 lat. Ale kim właściwie oni byli, nie można jednoznacznie powiedzieć. Być może Klara była jedną z córek Mechela, a Mundek jednym z synów Szlomki, bo z okruchów wspomnień wynikają dość bliskie i przyjazne relacje łączące Klarę z mieszkańcami Czernielowa… Franciszek Błaszkiewicz wspominając Klarę i Mundka powiedział, że oni też byli spoza Czernielowa. Przyszli w czasie wojny. Pomagali im mieszkańcy z całej ulicy (Ochrymowskiej – dopisano przez K.M.), spali po oborach, po ziemiankach, wszyscy o nich wiedzieli, nikt ich nie wydał. 

Kazimierz Ziemba wśród różnych historii opowiadanych o czernielowskich czasach przez jego mamę Agnieszkę, zapamiętał wspomnienie o Żydówce Klarze, która w lipcu, przypuszczalnie w 1943 roku, gdy było bardzo gorąco, nocowała przez około dwa tygodnie na strychu u Anny i Wawrzyńca Rajfurów oraz Agnieszki - Jagny Ziembowej. Przychodziła potem pod osłoną nocy do domu po jedzenie i umyć się. Również wcześniej i później w tym domu mogła liczyć na pożywienie. 

Po dłuższych poszukiwaniach udało się potwierdzić informacje dotyczące rodziny, która ukrywała Klarę i Mundka

kkk
Józef Nietreba i jego żona Maria z domu Piotrowska
Była to rodzina Józefa Nietreby mieszkającego po lewej stronie drogi do Ochrymowiec, w tak zwanym Ochrymowskim Końcu, w sąsiedztwie Krasnosielskich, Kłosów, Dunajowskich. Jak opowiedział w styczniu 2017 roku Stanisławie Wysockiej, wnuczce Józefa Nietreby, Marian Rajfur, kryjówkę dla nich przygotowano pod dużym stogiem słomy w polu. Z topograficznej mapy wsi wynika, że pola w tym miejscu przylegały bezpośrednio do przestrzeni ogrodów i podwórek z domami. Położenie kryjówki w tej okolicy dawało większe szanse na bezpieczne przechowanie ukrywających się Żydów, ale i tak Józef Nietreba ryzykował i codziennie narażał życie swojej ośmioosobowej, trzypokoleniowej rodziny. 

Ich trud nie poszedł na marne, udało się. Jak wynikało to z zapisków Jadwigi Podleskiej Klara i Mundek z pomocą czernielowian przetrwali trudny czas i uratowali się przed Zagładą. Kiedy do Czernielowa wkroczyli w marcu 1944 roku Rosjanie, oboje wyszli z kryjówki. Przyszli wtedy między innymi do domu Kłosów i Krasnosielskich. Widział ich i zapamiętał będąc wówczas kilkuletnim dzieckiem Tadeusz Kłos. Jego Mama Anna Kłos, z d. Krasnosielska, opowiadała swoim dzieciom Stasi i Tadeuszowi o ukrywaniu się dwójki Żydów: Klary i Mundka w wykopanej gdzieś w polu kryjówce przez najbliższego sąsiada Krasnosielskich - Józefa Nietrebę. Zimą przychodzili oni nocami (tylko wówczas kiedy padał śnieg i zasypywał ślady) pod domy w Ochrymowskim Końcu, pukali w okno i ktoś z domowników wynosił im jedzenie. Nie wchodzili do domów. Według Anny Kłos podobno Mundek wstąpił w czasie wiosennego poboru do wojska. Klara zamieszkała w zniszczonym Tarnopolu i otworzyła tam niewielki sklepik. Kiedy spotykała znajomych czernielowian, bardzo interesowała się losami tych, którzy jej pomogli. 

Po wojnie Klara wyjechała na Zachód, zatrzymała się w Bytomiu, a potem wyemigrowała według Jadwigi Podleskiej do Izraela. 




O dziejach wioski, ludziach, zdarzeniach możecie Państwo przeczytać w monografii Czernielów Mazowiecki i okolice - dwa tomy. Solidna praca autorstwa Krystyny Mołodyńskiej

Kto jeszcze z Czernielowa mieszka blisko Was? Żyła wspomnieniami o Czernielowie, tęskniła

Trudno powiedzieć kiedy Klara znalazła się w Argentynie, w Buenos Aires. W rodzinie wnuczki Marii i Józefa Nietrebów zachowały się jej krótkie liściki z początku lat 90. adresowane do Marii Nietreby. Była już w starszym wieku, mieszkała sama, wspominała o synach. Rodzinę Nietrebów traktowała jak swoją bliską rodzinę, nazywała najdroższymi. W listach pozdrawiała, pytała o znajomych. 

W jednym z nich pytała: Czy wiecie coś o Jagna, Bachalski, Waldun, Chabza, Jacykowska Maryja, Żarkowski? Kto jeszcze z Czernielowa mieszka blisko Was? Żyła wspomnieniami o Czernielowie, tęskniła. W grudniu 1991 roku na świątecznej kartce napisała: Życzę Wam wszystkiego najlepszego, zdrowia i żyjcie w zgodzie…nadzieją wrócić między swoimi, na swojej ziemi. Czernielów! Ty jesteś jak zdrowie, ten tylko się dowie, kto cię stracił! 

Natomiast w grudniu 1993 roku życząc rodzinie Nietrebów wesołych świąt Bożego Narodzenia i szczęśliwego Nowego Roku 1994 sobie życzyła spędzić je blisko adresatów kartki, wyrażała słowa tęsknoty i zapewniała: Żyję tylko wspomnieniami, dawnych marzeń chwytam rój, lecz w moim sercu boleść rośnie, dla mnie nie ma słońca już .. Byliście moją familią, jak Was widziałam zdawało mi się, że jestem z moją familią, rodziną.

Unikalny list. Życzenia świąteczne i noworoczne przesłane przez Klarę w 1993 roku
Gdy pojawili się Rosjanie w wiosce, miały miejsce dwa pobory do formacji wojskowych. Mundek przyłączył się w I połowie 1944 roku w czasie I lub II poboru do formacji wojskowych. Zginął najprawdopodobniej na polu walki. Miejsce gdzie spoczął nie jest znane. Tyle wiadomo o Mundku. 

I tak Drodzy Czytelnicy dotarliśmy do końca . Zdecydowałem się opisać epizod wojenny, gdy Klara i Mundek pojawili się w wiosce na przedwojennych Kresach Rzeczypospolitej przeświadczony, że ta historia jest warta jej upamiętnienia. 


Zdjęcia z rodzinnego albumu ze Strzeszowa. Fotografie wykonane w Strzeszowie krótko po 1945 roku




Źródła:
Wikipedia : wolna encyklopedia 
czernielowmazowiecki.pl
Krystyna Mołodyńska, Czernielow Mazowiecki i okolice - czas wojny, czas pokoju. Tom I, II. (Autorka zdobyła cenna pionierską często wiedzę o przeszłości wioski i ludziach, wiedza znajduje się w dwóch tomach monografii)
(fotografie upamiętniające Tarnopol przedwojenny i czasu wojny pochodzą z monografii o Czernielowie Mazowieckim)
Czernielów (Soborne) współcześnie - zdjęcia pochodzą z: Cmentarze dawnego województwa Tarnopolskieg

1 komentarz:

  1. Aż wierzyć trudno w to jak nie tylko wojna ale również polityka zmienila-zniszczyła ludzie życia..😕

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.