Reklama [góra]


Czy warto zostać arbitrem? Rozmowa z Markiem Bielanin


Zapraszamy do lektury kolejnego artykułu z cyklu "Zawód- Sędzia". Rozmawiamy z Markiem Bielanin, sędzią pochodzącym z naszego regionu. Arbiter sędziuje między innymi mecze w Klasie Okręgowej.

Wcześniej nasz dziennikarz rozmawiał z Pawłem Wojtczakiem, Ewą Andrzejewską i Łukaszem Marczewskim. Tym razem na nasze pytania odpowiedział Marek Bielanin.

Czy finansowo opłaca się być arbitrem?

Finanse to bardzo delikatny temat. Uważam, że utrzymać się z samego arbitrażu jest praktycznie niemożliwe ale stanowi bardzo przyjemny dodatek do pensji. Dlatego bardzo dobrym rozwiązaniem jest traktowanie arbitrażu jako hobby za które można dodatkowo zarobić parę złotych.

Jakimi cechami i zdolnościami powinien charakteryzować się dobry arbiter?

Myślę, że taką kluczową zdolnością dla arbitra jest odporność na stres. Nie ulegać wypływom zawodników, trenerów czy kibiców jest bardzo ważne. Jako jedyna osoba musisz zachować obiektywizm. Umiejętność podejmowania decyzji w ułamkach sekund też jest ważne. Jako sędzia nie mogę pokazać po sobie zawahania ponieważ zaraz zawodnicy mogą to wychwycić i będą próbować „wejść mi na głowę” w celu zmiany mojej decyzji. Na pewno przygotowanie fizyczne jak i teoretyczne jest ważne, ze względu na to, że jeśli ciężko ci się biega to trudniej jest ci podjąć prawidłową decyzje i być skoncentrowanym na boisku, a koncentracja jest jedną z kluczowych rzeczy sędziego podczas meczu. Zauważyłem po sobie, że z biegiem czasu sędziowanie pomogło mi zmienić mój charakter. Z chłopaka, któremu ciężko jest podjąć jakąś decyzję, czekający na sugestie innych do gościa, który ma swoje zdanie i potrafi szybko podjąć decyzję. Praca pod presją czasu też nie sprawia mi już większych problemów. Także mogę śmiało powiedzieć, że sędziowanie pozytywnie wpływa na osobowość w życiu codziennym.

Czy praca arbitra może być niebezpieczna? Czy miałeś  w swojej karierze niebezpieczne sytuacje?

Słyszałem o różnych bardzo przykrych sytuacjach, które nie powinny się nigdy wydarzyć. Jestem za tym by takich agresorów bardzo surowo karać. Osobiście nie miałem, jakiś skrajnych sytuacji i mam nadzieję ze takich mieć nie będę. Oczywiście pomijam jakieś werbalne uszczypliwości na boisku typu „załóż okulary”, „co ty gwiżdżesz?”, ponieważ często po meczu zawodnicy podejdą powiedzą przepraszam za emocje i sprawa się rozmywa. Sam zauważyłem, że po meczu wracając do domu zapominam już o wszystkim. Jakbym brał wszystko do siebie to myślę ze po maksymalnie 3 miesiącach zrezygnowałbym z funkcji sędziego. Przyznaję się, że ok 2 miesiące po skończeniu kursu po jednym z meczy przechodziły przez moją głowę myśli czy aby na pewno chcę się w to bawić. Na całe szczęcie takie myśli już do mnie nie dochodzą.

Jak wyglądają twoje sędziowskie aspiracje?

Hmm… ciężko powiedzieć, chyba jak każdy, który zapisał się na kurs sędziowski marzy o posędziowaniu meczu w Ekstraklasie ;) Zejdę lepiej na ziemie. Cel na ten sezon jest taki, aby jak najlepiej pomagać swojemu koledze Danielowi na meczach III ligi jako sędzia asystent, przy okazji zbierać jak najlepsze oceny od obserwatorów szczebla centralnego, może za jakiś czas przy odpowiednim rozwoju uda się zrobić następny krok w przód w tym kierunku. Cel na zachodniopomorskich boiskach jest taki, aby notować ciągły progres w moim arbitrażu. Co przyniesie przyszłość czas pokaże.

Dla sędziego prowadzącego mecze w niższych ligach spotkanie to obóz przetrwania ?

Jestem daleki od takiego stwierdzenia. Jeśli jechałbym na mecz z myślą aby przetrwać 90 min meczu, bardzo szybko zrezygnowałbym z sędziowania, ponieważ nie sprawiałoby mi to przyjemności. Fakt są tereny gdzie na decyzje sędziowskie reaguje się bardziej żywiołowo, które próbują mieć wpływ na decyzję na korzyść danej drużyny. Jeśli uznam, że wszystko było w granicach sportowych emocji to okej, natomiast jeżeli zachowanie kibiców czy klubów przekroczy pewną granicę, zrobię stosowną notatkę do wydziału dyscypliny, który już zajmie się całą sprawą.


Między sędziami jest rywalizacja?

Jeśli jest to na pewno czysto sportowa. Wielu sędziów w tym np. ja jest ambitnych i poprzez pisanie testów teoretycznych, bieganie kondycyjnych oraz obserwacje na meczach starają się wejść o klasę rozgrywkową wyżej. Chętnych jest wielu a liczba wolnych miejsc ograniczona dlatego trzeba strać się na każdym meczu pokazać, że to właśnie ty jesteś gotowy sędziować mecze w wyższych ligach. Często przy okazaniu się obsady, gdzie jestem wyznaczony na jakiś ważny mecz jak np. ostatni mecz w III lidze derby Stargardu, Błękitni Stargard - Kluczevia Stargard, dostałem wiele wiadomości z gratulacjami oraz życzeniami samych dobrych decyzji.

Ile sędzia przebiega kilometrów w czasie meczu?

Bardzo ogólne pytanie, które pozwolę sobie rozłożyć. Jednym z najważniejszych czynników wpływających na liczbę pokonanych kilometrów jest intensywność spotkania. Jeśli mecz jest dość spokojny to w moich nogach będzie mniej kilometrów niż na meczach gdzie się więcej dzieje. Kolejna różnica to mecz drużyn młodzieżowych a seniorskich. W kategorii trampkarz chłopcy uczą się podstaw gry, więc na takich meczach zrobię mniej kilometrów. Natomiast już w kategorii junior czyli 16-18 lat trzeba się już porządnie nabiegać jeśli chcesz nadążać za akcjami chłopaków. W piłce seniorskiej wiele zależy od poziomu jaki reprezentują dane zespoły. Jeśli poziom jest wyższy to aby być cały czas w meczu będę musiał więcej biegać. Podam teraz kilka przykładów w liczbach aby zobrazować jak to u mnie wygląda. Na trampkarzach jako sędzia przebiegam od 6 do 8km, jako asystent od 3 do 5km. Na meczach juniorskich jako sędzia pokonuje od 8 do 12km. Mój rekord w liczbie pokonanych kilometrów to prawie 12 km na meczu WLJ FASE - Błękitni Stargard, ale naprawdę tempo tego spotkania było mega wysokie, chłopaki walczyli o fotel lidera w grupie. Na meczach piłki seniorskiej jako sędzia przebiegam od 8 do 10 km, natomiast jako asystent to od 4 do 6 km.

Pamiętasz przełomowe momenty na twojej ścieżce w karierze sędziowskie? 

Zacznę od tego, że nie nazwałbym mojego arbitrażu karierą tylko co najwyżej 3 letnią przygodą ;)
Oczywiście, że pamiętam mogę podać parę meczy z datami, które pamiętam:

17 marzec 2019r.- Pierwszy mecz po ukończeniu kursu sędziowskiego, wtedy miałem pierwsze zderzenie rzeczywistości z teorią przedstawianą na kursie. Zawody odbywały się pomiędzy Zryw Kołbaskowo a Czarni 44 Szczecin.

20 kwiecień 2019r.- Debiut jako sędzia asystent na IV lidze. Grali wtedy Vineta Wolin przeciwko Morzycko Moryń.

5 październik 2019r.- Debiut na środku w piłce seniorskiej. Zawody odbyły się pomiędzyJantar Dziwnów a Pomorzanin Przybiernów.

4 listopad 2020r.- W tym dniu zaliczyłem debiut w III lidze jako sędzia asystent- jeden z najbardziej stresujących dla mnie meczy ponieważ chciałem odpłacić się za zaufanie jakie otrzymałem w tym dniu. Był to mecz pomiędzy Gryf Wejherowo a Nielba Wągrowiec.

15 maj 2021r. Debiut jako sędzia asystent w Centralnej Lidze Juniorów u18. Tutaj wrażenie zrobiło na mnie same nazwy zespołów. Zawody odbyły się pomiędzy Lechia Gdańsk a Śląsk Wrocław.

Mam nadzieję, że jest to lista otwarta i z biegiem czasu będę mógł dopisać do niej kolejne ciekawe mecze. Czas pokaże.

Sędziowanie wiąże się z dużą presją. Czy poziom ligi ma tutaj znaczenie?

Myślę, że jak najbardziej poziom ligi ma tutaj znaczenie, ponieważ czym wyższy poziom rozgrywkowy tym temat pieniędzy dla klubów jest większy wiec każda decyzja „więcej waży”. Np. jedna błędna sygnalizacja spalonego albo brak odgwizdania rzutu karnego może kosztować klub 3 punkty w tabeli i mogą spaść z ligi i nagle stracą jakąś część swojego budżetu, gdzie mowa już o naprawdę sporych sumach. Mimo wszystko przykładam się do każdego meczu tak samo. Zaczynając od meczy młodzieżowych przez A klasy po mecze III ligi. Po każdym meczu chcę wracać z uniesioną głową, że wykonałem dobrą robotę. Czasem usłyszę podziękowania a czasem zażalenia, że mogłem cos zrobić lepiej. Najlepszy komplement dla sędziego? Dobra robota panie sędzio.

Subiektywizm kibiców łatwo zrozumieć, ale czy nie powinniśmy wymagać więcej szacunku ze strony innych uczestników meczów?

Jak najbardziej, jeśli nie będziemy zwalczać skrajnych sytuacji, które doprowadzają do bardzo negatywnego odbioru niższych klas rozgrywkowych, to takie zachowania będą cały czas się powtarzać. Osobiście przytrafiło mi się parę przykrych sytuacji na meczach, które w sprawozdaniu meczowym sędziego opisałem. Jeśli sam siebie nie będę szanować to tym bardziej inni nie będą szanować mnie, moich kolegów i naszej pracy.

Czy polecasz pracę jako sędzia piłkarski?

Jak najbardziej, jeśli ktoś zastanawiał się czy warto zapisać się na kurs, albo jak to jest biegać na środku boiska z gwizdkiem to z pełnym zdecydowaniem polecam. Oprócz korzyści materialnych, można poznać wielu ciekawych ludzi, których łączy piłka nożna, można pozwiedzać całe województwo zachodniopomorskie, spędzić aktywnie weekend oraz uprawiać sport co pozytywnie odbije się to na zdrowiu. Mam nadzieję, że po tym wywiadzie zachęciłem choć parę osób, które miały jakieś chęci spróbować czegoś nowego w życiu. 


fot. Beata Gadecka Ball -Lubuska Akademia Fotografii 

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.