Reklama [góra]

Lekarz ze szpitala przy granicy zarażony koronawirusem


Lekarz z niemieckiego szpitala oddalonego zaledwie o nieco ponad 30 kilometrów od polskiej granicy w Osinowie Dolnym, został zainfekowany koronawirusem. 

W całych Niemczech zarażonych jest już blisko 4000 osób. Lekarz u którego stwierdzono koronawirusa pracuje w Klinikum Barnim GmbH, Werner Forßmann w Eberswalde. Jak podaje Märkische Oderzeitung - pracownicy i pacjenci, z którymi lekarz był w kontakcie w ciągu ostatnich kilku dni, są obecnie testowani na obecność wirusa. Pacjenci są poddawani kwarantannie a szpital funkcjonuje normalnie. 

W całym powiecie Barnim, którego stolicą jest Eberswalde, odnotowano 9 przypadków zakażenia koronawirusem (stan na dzień 15.03.2020 r.). 

Niemcy również u siebie wprowadzają kolejne zaostrzenia. Zdecydowano o zamknięciu części granic, a w Brandenburgii stopniowo zamykane są szkoły. W samym mieście Eberwswalde zamknięto między innymi kina i odwołano uroczystości kościelne. 

fot. ilustracyjne / pixabay

4 komentarze:

  1. skoro pracujacy przy granicy Polacy moga swobodnie jezdzic do pracy to dlaczego nie umozliwic przejazdu prze osinów? przez to ze trzeba korzystać z krajnika wydłuża sie tylko droga do pracy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciesz się że wogule dojedziesz,,,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie to jeśli jedziesz do pracy do Niemiec, to tam zostajesz i pracujesz. A gdy wracasz, to powinna być przymusowa 14dniowa kwarantanna. A tak to co mamy, czyli ochronę przed wirusem na granicy, to o kant d..y rozbić. A teraz mamy, że przez Krajnik codziennie lata po kilkaset osób w obie strony pomimo zamknietych granic bo do pracy muszę jechać. Po co ta szopka? Chcesz, to jedź, ale tam zostań przez te dwa tygodnie, a potem wracaj i siedz 14 dni, a nie ruletka chory czy nie! Jeszcze sie okaże, że Chojna najbardziej dostanie po głowie i bedzie najwiecej chorych. Oby nie, bo to może skończyć sie źle!

      Usuń
  3. Ciekawa jestem ilu Niemców przywiózło wirusa w sobotę do Polski. To co się działo na granicy to tragedia. Nie ważny był wirus, dla szefa przygranicznych bazarów liczyło się że pracownik ma sprzedać i zarobić mu kasę.Nikt nie myślał o wirusie.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.